• Wpisów:13
  • Średnio co: 126 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:25
  • Licznik odwiedzin:1 261 / 1771 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ROZDZIAŁ XII:

Następnego dnia rano, wstając jak zwykle wykonałam toaletę poranną i zakładając krótkie szorty oraz luźną koszulkę zabrałam się za porządki. Popcorn, który był w dużej, niebieskiej misce wysypał się, gdy zasnęłam oglądając film. Włączając muzykę na prawie cały regulator zaczęłam sprzątać. Zaczynając od kurzy, skończyłam na odkurzaniu. Oczywiście nie mogło obejść się bez usunięcia pajęczyn z sufitu.
Po prawie 2 godzinach sprzątania wzięłam do ręki scenariusz przedstawienia i analizując go bardzo dokładnie starałam wczuć się w rolę głównej bohaterki Katrin, która tak jak ja nie miała łatwego życiu, ale była bardzo uparta i potrafiła walczyć o swoje marzenia do końca.
Pracując nad swoją rolą w pewnym momencie usłyszałam dźwięk swojego telefonu
- Ooo! to Dawid -Mruknęłam pod nosem po czym odczytałam wiadomość od niego : [ Dawidrzepraszam, ale dziś nie będziemy mogli się spotkać. Za dużo pracy. Wybacz, ale się nie wyrobię. ] Odpisując mu było mi trochę smutno, ale starałam się być wyrozumiała i go zrozumieć: [No cóż. W takim razie spotkamy się jutro, albo gdy znajdziesz dla mnie chwilkę : *].
Siedząc smutna mówiłam co jakiś czas coś do siebie pod nosem. Hmm.. a może on ma inna ? Może tak jak Michał chciał się tylko mną zabawić ? Jeśli się dowiem, że mnie zdradził to.. to.. to mu tego nigdy nie wybaczę!
Smutna, a zarazem zła wychodząc z domu udałam się na próbę, o której przez to wszytko kompletnie zapomniałam.
Po 15 minutach byłam już na miejscu . Wchodząc na salę widziałam, jak wszyscy z niecierpliwością czekają na mnie.
-Przepraszam was , że się spóźniłam, ale ... -Nie kończąc Max przerwał mi.
-Nie zapominaj o próbach. Wiesz, że jesteś moją ostatnią deską ratunku ? Bez Ciebie nie damy rady, a jeżeli będziesz się spóźniać, to.. to całe przedstawienie szlak trafi o nic z tego nie będzie . -Patrząc na mnie czułam przeszywające mnie spojrzenia wszystkich ludzi.
-Tak, oczywiście . To się więcej nie powtórzy . -Odparłam chcąc wyjść z tej sytuacji z twarzą . Wchodząc na scenę nagle zorientowałam się , że mój scenariusz został w domu. O nie.. ! To był mój koniec. Spoglądając na Max'a, który nie miał humoru, niepewnie podeszłam do niego.
-Max.. słuchaj mam problem . -Odparłam
-Tylko nie mów mi, że.. -Nie kończąc wiedział po mojej minie o co chodzi. -Masz szczęście, że mam kilka kopii zapasowych. -Powiedział po czym dając mi jedną z nich pogonił mnie na scenę.
-Dziękuję. -Rzuciłam przez ramię, optymistycznie uśmiechając się.

Starając skupić się na tym co dzieje się na scenie i wczuć się w swoją rolę widziałam uśmiech na twarzy Max'a. Najwyraźniej cieszył się i to bardzo, że go nie zostawiłam go samego z tym wszystkim.

Po 3 godzinach próby wszyscy zaczęli rozchodzić się do swoich domów. I ja też. Wychodząc z sami zaczęłam strasznie tęsknić za Dawidem.
-Julia, Julia, zaczekaj !
Zawołał głos za mną. Odwracając się myślałam, ze to Dawid, lecz moim oczom ukazał się Max.
-Słuchaj, przepraszam Cię za to, że byłem taki surowy, no ale wiesz.. Myślałem, że się rozmyśliłaś. -Powiedział delikatnie uśmiechając się.
-No czyś ty zwariował ? -Odparłam śmiejąc się . -Przecież obiecałam, że Cię samego nie zostawię, więc dotrzymam obietnicy. -Pocieszając go uniosłam swoje kąciki ust do góry tak, że w moich policzkach utworzyły się małe dołeczki .
-No tak, ale wiesz ...
-Przestań! Nie zrobiłabym Ci takiego świństwa .
-To dobrze. -Odparł po czym nieśmiało uśmiechnął się. -A może dałabyś się zaprosić na obiad? Tutaj niedaleko jest świetna, mała restauracja. Serwują tam wyśmienitą pizze.
-Wiesz chętnie, ale muszę wracać do domu. Może innym razem. -Powiedziałam. -Ale dziękuję za zaproszenie.
-No cóż. Będę musiał wybrać się z kimś innym.
-Ty.. a co jest między tobą, a tą.. Patrycją ? Chyba tak jej na imię. Prawda?
-A nic takiego. -Powiedział kręcąc oczami.
-Przestań ściemniać. Przecież widzę. Zaproś ją na pizze.
-Zwariowałaś? Ona ze mną nie pójdzie.
-Oj no zaproś ją, albo ja zrobię to za Ciebie. Zobaczysz, nie pożałujesz.
-No dobra. -Powiedział uśmiechając się.
-To w takim razie do jutra. -Odparłam po cym udałam się w stronę domu.

Idąc przez park obserwowałam i podziwiałam ludzi kuso ubranych, mężczyzn uprawiających jogging oraz dzieci bawiące się w piaskownicy. Lato tego roku było wyjątkowo piękne. Jeszcze nigdy nie widziałam tutaj tylu ludzi, albo nie pamiętałam, że kiedyś też ich tutaj tyle było.
Zastanawiając się nad tym w końcu dotarłam doszłam do domu. Wkładając kluczyk do zamka w drzwiach próbowałam go przekręcić, lecz się nie dało. Naciskając na klamkę, okazało się, że drzwi było otwarte, a przecież ja je zamykałam. Hm.. Czyżby wujek byłby już w domu? Przecież mieli dziś dłużej pracować. Wchodząc do środka rozejrzałam się wokół.
-Wujku? Jesteś w domu? -Zawołałam.

-Julka? Jestem w kuchni. -Odparł wujek udając. Od razu udają się tam byłam lekko zdziwiona .
-Co ty tutaj robisz? -Zapytałam z zaciekawieniem.
-A skończyliśmy dzisiaj wcześniej, a ty nie u Dawida ? Mówił, że mieliście się dzisiaj spotkać.
-Tak, mieliśmy, ale napisał mi sms, że macie dużo pracy, i że się nie wyrobi.
-Na prawdę? Już wczoraj wiedzieli, że wcześniej skończymy, bo ja mam dużo spraw do załatwienia na mieście i przyjechałem do domu tylko coś zjeść. Musisz sobie to z nim wyjaśnić.
-A żebyś wiedział, że zaraz to sobie z nim wyjaśnię.

Biorąc kluczyki od samochodu wsiadłam do niego i nawet nie zapinając pasów udałam się do kawiarni, gdzie często przesiadywał z kumplami. Byłam tak zła i roztrzęsiona, że bałam się poruszać po jezdni. Bałam się, że coś mi odwali, i że spowoduje wypadek.
Po 10 minutach dojeżdżając na miejsce wysiadłam z samochodu. "Żeby go tam nie było, żeby go tam nie było" powtarzałam sobie w myślach. Wchodząc do środka rozejrzałam się wokół. Widząc chłopaków w towarzystwie jakiś dziewczyn, podeszłam do nich.
-Julka ? Co ty tutaj robisz? -Zapytał Szymon
-Nie widzieliście Dawida ? Muszę z nim pogadać.
-Yt.. nie. -Odparł, lecz ja i tak wiedziałam, że on coś kręci. W końcu wszyscy wokół mnie okłamywali.
W pewnym momencie dostrzegłam Dawida wchodzącego do kawiarni z jakąś dziunią kuso ubraną i w dodatku wymalowaną tak, że jej tapetę z twarzy trzeba było by zdrapywać szpachelką przed dobry tydzień, lub też czymś innym, bo sama woda na pewno by nie pomogła.
-Dawid?
-Julka?
-Sorry stary. -Powiedział Szymon.
-Jak mogłeś?! -Moje oczy zaszkliły się, a po policzkach zaczęły spływać łzy. -Myślałam, że jesteś inny.... -Mówiąc to wybiegłam z budynku i wsiadając do samochodu od razu ruszyłam.
-Julka! Zaczekaj! Kurde, co ja zrobiłem?

Jadąc, nawet nie patrzałam ile mój licznik wybija kilometrów, ale wiedziałam jedno, że jadę bardzo szybko. Przebijając się przez zatłoczone miasto miedzy dziesiątkami samochodów w pewnym momencie ja jezdnie wyskoczył mi mały, bury pies. Chcąc go ominąć straciłam panowanie nad samochodem i nawet nie wiedziałam kiedy uderzyłam w ogromny słup, który ni stąd ni zowąd pojawił się przede mną. Od razu straciłam przytomność[...]

(w między czasie w kawiarni)
-Dlaczego mi nie napisałeś, albo nie zadzwoniłeś, że ona tu jest?
-Dawid, nie zdążyłem. Weszła tu zaledwie 2 minuty przed tobą.
-Mam nadzieję, że nic jej nie odwali.
-No miej, nawet nie wiesz jaka była zła, gdy tu weszła.
-Przecież widziałem...
-Tak widziałeś, ale jej minę jak Cię zobaczyła z inną. Stary dlaczego się z nią nie spotkałeś? Całymi dniami na ciebie czekała, a ty ją miałeś gdzieś.
-Oj przestań! Skąd mogłem wiedzieć, że tu jest. Chciałem się trochę wyrwać, zabawić. Wiem, że źle zrobiłem. -Mówiąc to Dawid nie wiedział co ma ze sobą zrobić.
-Ty wiesz, że jak coś sobie zrobi to szef Ci tego nie daruje?
-Tak wiem... -odparł mając ogromne wyrzuty sumienia. -Jadę jej szukać .
-Ale gdzie ty chcesz jej szukać? Przecież ona może być wszędzie.
-To nic... znajdę ją. -powiedział, gdy nagle w kawiarni rozległa się cisza.
-Ty... słyszysz to? -Odparł Szymon wsłuchują się uważnie.
-Ale co? -Dawid robiąc duże oczy wybiegł z restauracji. -Karetka?! O Boże.... Julka!!
-Wsiadaj. Jedziemy za nimi .
Chłopaki wsiadając do samochodu i jadąc za pędzącą karetką po chwili byli już na miejscu. Chcąc przebić się przez tłum ludzi, nagle zatrzymał ich jeden z policjantów.
-Tam nie można!
-Czy nic jej nie jest?
-Nie. -Odparł policjant. -A wy? Znacie ją?
-Tak. Jej wujek jest reżyserem. Pracujemy u niego.
-No to tyle to już wiemy. Powiem wam, że ta mała miała bardzo dużo szczęścia. Jechać z taką prędkością, jak ona to samobójstwo. Lekarze mówili, że nie obejdzie się bez operacji. Ma pękniętą czaszkę i kilka złamań.. w tym też żebra. Samochód jest całkowicie skasowany, zresztą sami widzicie. Nadaje się jedynie na złom. -Przerwał policjant, po czym dodał po chwili. -Reszty dowiadujcie się od jej wujka, albo w szpitalu. Ja muszę wracać do pracy. -Odparł odchodząc.
-To moja wina. To wszystko moja wina. -Odparł Dawid obwiniając siebie za to, co się stało.
-Przestań. Nie mogłeś przewidzieć tego.
-Stary! Ona mi zaufała. Poświęciła się dla mnie, a ja.. ja.. ja ją potraktowałem jak szmatę, jak zabawkę, którą pobawię się i rzucę w kąt. Nigdy sobie tego nie wybaczę! To moja wina!. -Odparł po czym widząc jak karetka zabiera Julkę do szpitala od razu wsiedli do samochodu i pojechali za nimi.
Będąc w szpitalu i czekając na korytarzu, chłopaki czekali na jakieś wieści od lekarzy. W pewnym momencie do szpitala wbiegł wujek Julki.
-Gdzie ona jest? -Powiedział roztrzęsiony, nie mogąc się uspokoić.
-Właśnie ją operują panie reżyserze.
-Jak to operują? Czy ktoś mi powie co tu się stało? -Odparł ze łzami w oczach.
-To moja wina Proszę Pana. Ona mi zaufała, a ja ją zraniłem.
-Przestań! Nie możesz brać całej winy na siebie. -Wtrącił Szymon.
-Zaufała mi, a ja.. nie miałem dla niej czasu. To wszystko przeze mnie. Może mnie Pan zwolnić. Ja przyjmę każdą karę, byle żeby ona z tego wyszła.
-Że ja ją puściłem. Widziałem jaka była zła. Mogłem ją zatrzymać w domu, żeby się trochę uspokoiła.
Wszyscy obwiniając się za to co się stało czekali z niecierpliwością na korytarzu. Po 8 godzinach długiej i ciężkiej operacji w końcu lekarze przewieźli Julkę do pokoju, gdzie będzie w ciszy odpoczywać przez najbliższe kilka tygodni.
-Panie doktorze proszę mi coś powiedzieć. Jestem jej wujkiem. -Rzekł Henryk witając się z lekarzem.
-Dzień dobry. -Odparł lekarz -No cóż.. Pani Julia miała bardzo dużo szczęścia. To jest po prostu cud, że żyje. Przeszłą bardzo skomplikowaną operacje. Pęknięta czaszka ze wstrząsem mózgu, połamane żebra, ręka, no i oczywiście liczne siniaki, ale proszę się nie martwić. Pańska siostrzenica wyjdzie z tego. Jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.
-Dziękuję bardzo, a.. czy ja mógłbym ją zobaczyć?
-Pani Julia jest bardzo zmęczona i teraz jeszcze śpi. Najlepiej będzie dla niej, jak dziś nikt już nie będzie jej przeszkadzał. Tu nic jej nie grozi . Będzie pod stałą opieką lekarzy.
-No dobrze.. w takim razie dziękuję jeszcze raz bardzo mocno. -Odparł Henryk po czym siadając na krześle w poczekalni razem z chłopakami z niecierpliwością wyczekiwali następnego dnia.

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
  • awatar bravelittleangel: Racja, Julka ma pecha... Zdrada i ten wypadek... Że tez Dawid ważył się zrobić coś takiego... Wydawał się inny
  • awatar Bezimienna18 ♥: Ta twoja bohaterka ma niewiarygodnego pecha, w tak krótkim czasie tylu ludzi ją zdradza. Masakra :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ROZDZIAŁ XI:

Julka kręcąc się cały dzień, nie mogła opanować emocji. Wciąż nie mogła w to uwierzyć, że zostaje u wujka już na stałe. Znaczy się, wiedziała o tym, że strasznie będzie tęsknić za swoim rodzinnym domem, więc przynajmniej kilka razy do roku postanowiła wracać na Florydę, aby odwiedzić swoich rodziców i przyjaciół.
Gdy tylko zegar wybił godzinę 15:30 Julka postanowiła wybrać się do szkoły, aby zobaczyć i ocenić to jak wyglądają przygotowania do przedstawienia na zakończenie lata.

A więc ubrała się i wsiadając do samochodu zapięła pas po czym ruszyła sprzed domu. Chwile później była przed szkołą. Wyszła z samochodu i zamykając go udała się w kierunku sali, gdzie odbywały się próby.
Wchodząc do środka usiadła w ostatnim rzędzie i przyglądając się temu co dzieję się na scenie, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Jej rolę przejęła Natalia. Była tak zła, że miała ochotę zrzucić ją z tej sceny. Wiedziała, że jest już za późno, dlatego też nic już nie mogła zrobić.

-Ahh.. -Westchnęłam Cicho pod noskiem. Przecież to jest jakaś katastrofa. Przedstawienie jest za niecałe dwa tygodnie, a tu ani dekoracji, ani nic zupełnie nie jest zrobione. Przecież oni już dawno powinni znać teksty na pamięć. -Pomyślałam sobie po czym wstałam i udałam się do wyjścia. Nie mogłam dłużej patrzeć na tą porażkę.
-Julka, Julka! Zaczekaj. -Zawołał głos za mną. Odwróciłam się i dostrzegłszy chłopaka, który wcześniej proponował mi główna rolę uśmiechnęłam się.
-Tak.? -Odparłam pytająco spoglądając na niego.
-Musisz mi pomóc. Przecież oni to jest po.. po.. po prostu jakieś beztalencie. To przedstawienie będzie totalną klapa, jeśli to ty nie zagrasz głównej roli Katrine. Idealnie się do niej nadajesz. -Odparł niemal, że ze łzami w oczach prosząc mnie, a nawet i błagając mnie o pomoc.
-Wybacz, ale niestety chyba nie jestem Ci w stanie pomóc. Nie mogę w nim zagrać, gdyż nie rozmawiam z Michałem, a jego widok byłby dla mnie męczarnią. Czymś okropnym. - Powiedziałam. Chciałam mu pomóc , nawet bardzo, ale nie mogłam.
-Ależ Michał nie gra już głównej roli. Wycofał się po tym, jak ty się wycofałaś. Chcieliśmy na jego miejscu obsadzić inna osobę, ale jakoś nie mogliśmy nikogo znaleźć, dlatego też zmieniłem cały scenariusz.
-No co ty gadasz? -Powiedziałam zdziwiona unosząc brwi do góry. -Michał się wycofał? Nie wierzę. -Roześmiałam się głośno, tak, że wszyscy spojrzeli w moją stronę. -Upss.. Ale jak to. Mówił chociaż dlaczego?
-Niee.. Powiedział tylko, że jest totalnym idiotą, oddał mi scenariusz i od tamtej pory go nie widziałem.
-No to się porobiło.
-To jak pomożesz mi? -Zapytał ponownie.
-Hmm.. Tak.. Pomogę Ci. Nie mogę patrzeć na to, jak Natalia rujnuje twoje przedstawienie.
-Oh.. Jesteś cudowna. -Odparł przytulając mnie. -Oto kopia scenariusza. Proszę Cię rzuć na niego okiem i przyjdź jutro na próbę o 12. Ok.?
-Dobrze. Przyjdę, lecz mogę się trochę spóźnić. Muszę jutro załatwić kilka spraw.
-Nie ma problemu. -powiedział machając ręką. -Uratowałaś mi życie. Jeszcze raz Dziękuję. -Dodał idąc w stronę sceny, a ja.. wyszłam z sali.
Idąc w stronę samochodu nagle usłyszałam dźwięk mojej komórki. Spojrzałam na nią. Dawid.? Ciekawe co on chce. Pomyślałam po czym odebrałam.
-Hallo.
-Witaj słonko. Słuchaj dzwonię ,aby Ci powiedzieć, że...
-Zaczekaj.! -Przerwałam mu. -Zanim cokolwiek mi powiesz, muszę Ci powiedzieć, że odzyskałam główną rolę w przedstawieniu na zakończenie lata. Cieszysz się? -Zapytałam
-To cudownie. Tak . Bardzo, lecz niestety chciałem Ci powiedzieć nie będziemy mogli spotkać się dziś w nocy. Twój wujek nieźle się na nas wkurzył i nie wypuści nas ze studia, dopóki nie opanujemy nowego scenariusza. Chyba będziemy musieli przełożyć nasze świętowanie na jutro.
-Ojj... -Odarłam smutnym tonem głosu. -Szkoda. To może przyjedziesz jutro po mnie o 15 pod szkołę?
-Wyśmienicie. To w takim razie zobaczymy się jutro. Napiszę Ci jeszcze sms na dobranoc lub zadzwonię. Dobrze?
-Dobrze.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też kocham. -Odparłam po czym rozłączyłam się, a następnie schowałam telefon do kieszeni. No cóż. Chyba wieczór spędzę sama. Tylko ja, popcorn i dobry film na dobranoc. -Powiedziałam wsiadając do samochodu.

Zatrzymując się jeszcze przy jednym ze sklepów kupiłam mój ulubiony popcorn z masłem, a następnie udałam się do domu.
Chwilę później byłam już na miejscu. Wysiadłam z samochodu i wchodząc do domu od razu udałam się do kuchni. Wkładając popcorn do mikrofalówki, ustawiłam go na 3 minuty. Idąc do salonu zaczęłam szukać filmu, który uwielbiam. Moim oczom rzucił się tytuł, którego szukałam [Saga "Zmierzch" : Przed Świtem. Część 2 ]. Wyciągnęłam pudełko z płytą, a następnie włożyłam ją do dvd. Wyciągając popcorn z mikrofalówki przesypałam go do miseczki, a następnie siadając na kanapie zaczęłam oglądać film. Zawsze robiła na mnie wrażenie Bella. Nie wiem dlaczego, ale czułam, że w jakiś sposób jestem z nią związana. Oglądając i zajadając się popcornem, pod koniec filmu zasnęłam.

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
  • awatar bravelittleangel: Nadrabiam czytanie :) Fajnie, że wreszcie wszystko się układa
  • awatar Gość: W wolnej chwili zapraszam do siebie, wielka wyprzedaż: ubrania, kosmetyki, dodatki i biżuteria!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ROZDZIAŁ X :


Siedząc jeszcze przez jakiś czas na klifie podziwiałam ludzi serfujących po wodzie. Zastanawiałam się nad tym czy ja też bym tak potrafiła. Niby to nie wydawało się takie trudne, ale za łatwe też nie. Po jakimś czasie tyłek rozbolał mnie od siedzenia. Wstałam i otrzepując go postanowiłam wracać. Hmm.. Może wujek będzie już w domu. Tak bardzo chciałabym z nim porozmawiać. W sumie zaczynało podobać mi się to miejsce. Wiem, że byłam tutaj praktycznie co roku, ale dopiero teraz to wszystko nabrało jakiegoś uroku, sensu. Idąc przez las w stronę domu rozmyślałam nad tym wszystkim. Kurcze.. żeby tylko się zgodził, abym u niego została . Nie chodziło mi tylko o to, że brakowało by mi Dawida, ale także o to, że znudziło mi się latanie samolotem. Prawdę mówiąc nie lubiłam latać. Może gdyby wujek i rodzice się zgodzili wróciłabym do wyścigów samochodowych..? Kiedyś byłam w tym naprawdę dobra. Kilka złotych pucharów i medali, które zdobyła idealnie pasują do mojego pokoju na Florydzie.
-Tak.. Kochałam to! -Krzyknęłam ciesząc się jak małe dziecko. Chwilę później dotarłam już do domu. Wchodząc do środka zobaczyłam dziwnych ludzi z wujkiem i oczywiście moje ulubione towarzystwo. -Cześć wujku... Dzień dobry. -Odparłam uśmiechając się wesoło.
-Witaj kochanie. To są panowie z którymi pracuję. Właśnie obmyślamy scenariusz nowego odcinka "The last song ". -Odparł po czym upił łyk kawy, którą najwyraźniej kupił w biegu na jednej ze stacji benzynowych.
- To super. -Pokiwałam zabawnie głową. -A kiedy skończycie? -Zapytałam.
-Nie wiem ... Popracujemy jeszcze z godzinę, może dwie. Musimy coś wymyślić, ponieważ gonią nas terminy, a coś się stało? -Spojrzał na mnie oczekując na odpowiedź.
-Nie..nic się nie stało, tylko.. Muszę z tobą porozmawiać.
-A nie możemy przełożyć tego na jutro?
-To ważne. -Powiedziałam spoglądając na niego swoimi dużymi, zielonymi oczami.
-Ahh.. No dobrze. -Odparł wstając z kanapy. -Panowie wybaczą. Zaraz wracam. -Dodał po czym razem udaliśmy się do kuchni. -No dobrze. To co to za ważne sprawa, która nie mogła poczekać do jutra? -No widzisz, bo ja.. -Przerwałam nie wiedząc jak mam zacząć rozmowę.
-No powiedz.!
-Bo ja.. chciałabym zamieszkać u Ciebie. -Wyjąkałam w końcu spuszczając głowę w dół.
-Przecież mieszkasz.
-No ta , ale tak na stałe. Nie chcę wracać na Florydę chcę tu zostać.
-Ty chyba zwariowałaś. To jest nie możliwe. Musisz wracać do domu.
-Ale dlaczego? Wujku no.. Przecież mieszkasz sam. Nie będę Ci przeszkadzać. -Odparłam próbując jakoś go przekonać.
-Powiedziałem już i zdania nie zmienię.
-Ale.. -Moje oczy zaszkliły się, a po policzku spłynęła łza. -Nienawidzę Cię. Myślałam, że nie będziesz miał nic przeciwko tem , ale się myliłam!! -Krzyknęłam po czym wybiegając z kuchni, od razu wyszłam z domu trzaskając drzwiami.
-Julka! Zaczekaj. -Odparł lecz było już za późno.

Idąc w stronę lasu przeklinałam wujka. Jak on mógł mi coś takiego zrobić. W tamtym momencie nienawidziłam go. Postanowiłam, że gdy tylko wrócę do domu spakuję się i wyprowadzę. Boże.. Byłam tak strasznie zła. Nie mogłam się uspokoić. Moje nerwy i emocje wygrywały nade mną. Idąc przed siebie i łamiąc gałęzie nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła. Ja nie reagując na to dalej szłam przed siebie. Mimo iż robiło się coraz ciemniej miałam to gdzieś. Nie zamierzałam wracać na noc do domu. Nawet nie miałam przy sobie telefonu. Może to i dobrze. Zatrzymując się przy ogromnym dębie kucnęłam i zwinęłam się w rulonik jak ślimak.Czułam jak temperatura na dworze zaczyna spadać w dół. Moje zęby zaczęły uderzać o siebie z zimna, a ciało przebiegały okropne dreszcze. W pewnym momencie czułam jak tracę siły. Położyłam się na ziemi i skulona nawet nie drgnęłam. Zamykając oczy starałam się przestać myśleć o warunkach panujących na dworze. Po niecałej godzinie, nawet nie wiedziałam kiedy straciłam przytomność.

Rano ocknęłam się w moim łóżku. Podnosząc głowę do góry rozejrzałam się wokół. Nikogo nie było. Wstałam i od razu zeszłam na dół . Moim oczom rzucił się wujek.
-O nie.. -Odparłam odwracając się na pięcie wracając na górę.
-Julka zaczekaj.! Porozmawiajmy. -Powiedział lecz ja nie reagując na to weszłam do pokoju. Wyciągnęłam spod łóżka walizkę, powoli zaczęłam pakować swoje ubrania do środka. Nagle usłyszałam jak ktoś puka do drzwi mojego pokoju. Odwróciłam się i dostrzegłszy wujka nie zareagowałam na to ... -Porozmawiamy? -Zapytał.
-A mamy o czym. ? Nie chcesz mnie tutaj. W porządku rozumiem to. Trzeba było mi to powiedzieć od razu. Nie będę zawracać Ci już głowy. Jutro wracam do domu. -Odparłam nie przerywając pakowania .
-Ale ja nie chcę, abyś się wyprowadzała. Po prostu zaskoczyłaś mnie tym i nie wiedziałem co mam powiedzieć. Nie chcę, abyś mnie źle zrozumiała. Ja bardzo bym chciał, żebyś tutaj zamieszkała, ale co ze szkołą . Twoi rodzice się na to nie zgodzą.
-A skąd ty to możesz wiedzieć. ? Może gdybym z nimi porozmawiała zgodzili by się, a szkoła.. zawsze mogę zacząć uczyć się tutaj. Wujku chcę tu zostać. -Lekko uśmiechając się po moim policzku spłynęła mała łza.
-Kochanie umówmy się tak. Jeśli rodzice zgodzą się na to, abyś tu została to ja nie będę miał nic przeciwko temu, ale jeżeli nie wyrażą zgody no to niestety będziesz musiała wrócić do domu pod koniec lata. Dobrze? Możemy tak zrobić ? -Zapytał spoglądając na mnie.
-Dobrze. Niech tak będzie. -Odparłam uśmiechając się.
-I już masz mi się nie złościć, bo.. bo złość piękności szkodzi. -Powiedział wujek śmiejąc się po czym spojrzał na zegarek.
-O kurcze.. muszę już uciekać. Widzimy się wieczorem.
-Okey. W takim razie do zobaczenia. -Dodałam i gdy tylko wyszedł z pokoju wskoczyłam na łóżko i zaczęłam piszczeć z radości. Po chwili opanowałam się i wykręcając numer do rodziców miałam nadzieję , że zgodzą się na moją chorą propozycję.

Ciężko było ich przekonać do tego, aby pozwolili mi zamieszkać u wujka, lecz po godzinie rozmowy w końcu mi się to udało. Cieszyłam się jak głupia. Postanowiłam podzielić się tą nowiną z Dawidem. Pisząc do niego sms nie mogłam się opanować [Dawid: Zostaję z tobą. Cieszysz się? Bo ja bardzo. Mam nadzieję, że wieczorem się zobaczymy. Kocham. Julka;** ]

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
  • awatar bravelittleangel: Ja tam liczę na trochę fajnych akcji :) Skoro Julka zostaje, niech przeżyją z Dawidem jakąś emocjonującą przygodę. Albo kilka :D
  • awatar ▲ my-diary-my-life ₪ ø ||| ·o: super, super :D Bardzo fajnie, że rodzice Julki i jej Wujek zgodzili się żeby tam została. Mam nadzieję, że teraz wszystko pomyślnie ułoży się w jej życiu i Dawida. z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ROZDZIAŁ IX :

Mijały . Julka siedząc w domu w ogóle nie miała zamiaru go . Bała się gdziekolwiek . , gdzie pokazywała się, zawsze ktoś coś do niej czuł, a później ranił ją. Nigdy nie mogła zapanować nad uczuciami. Telefon, który miała położony na małej szafce nocnej, obok łóżka dostał chyba z milion sms, które ona nie miała ochoty odczytywać. W pewnych momentach nawet wujek zaczynał się o nią martwić. Bał się, że coś jej dolega. Pytał się jej czy coś ją boli, co się stało, że tak zamknęła się w sobie, ale ona nie miała ochoty z nim rozmawiać.

Po tygodniu spędzonym w ciemnym pokoju, w końcu odsłoniłam swoje okno, przez które od razu wpadły ciepłe promienie słońca. Otworzyłam je, aby wpuścić choć trochę świeżego powietrza do pokoju. Strasznie tęskniłam za Dawidem. Tak bardzo chciałam go znów spotkać, tęskniłam za nim. Siadając na łóżku wzięłam w dłoń telefon po czym odczytałam wszystkie sms. [Dawid, Dawid, Dawid, Dawid ..... [...] Wszystkie były od niego. Mimo iż wiedziałam, że zależy mu na mnie nie chciałam, aby się we mnie bardziej zakochał, lecz to było niestety nieuniknione. Moje serce i dusza bardzo go pragnęły, lecz ja uparta nie chciałam dać za wygraną. No bo w końcu miłość jest tym, co zostaje na zawsze, gdy mija zakochanie. Chciałabym powiedzieć, że jest moim całym życiem, ale jeszcze nie teraz. Nie teraz. ! - Powtórzyłam. Może później, gdy wszystko się uspokoi, gdy moje emocje i jego opadną chociaż trochę.

-Ahh.. -westchnęłam Cicho pod nosem.
-Dlaczego nie mogę mieć tak normalnego życia, jak inne dziewczyny. Dlaczego muszę mieć tak strasznie pod górkę. -Zadając sobie te pytania w końcu przebrałam się w normalne ubrania i wyszłam z domu Kierując się w stronę klifu, z którego były przepiękne widoki na całą plażę. Postanowiłam rozważyć wszystkie za i przeciw w moim życiu.

Idąc tak i idąc w końcu dotarłam na miejsce. Siadając na piaszczystej ziemi wyciągnęłam z torebki papierosa. Nie byłam uzależniona od nikotyny, ale czułam wewnętrzną pustkę, którą chciałam jakoś zapełnić. Odpalając papierosa zaciągnęłam się po raz pierwszy. Czułam jak nikotyna opanowuje moje płuca po czym wypuściłam dym ustami.
-Kiedyś będę miała dom z dużymi oknami, psa i mężczyznę, którego będę kochała całym sercem. -Odparłam. Czułam jak delikatnie zaczęło mi się kręcić w głowie. Zresztą to był standard. Zawsze tak miałam, gdy zapaliłam papierosa.

Siedząc tak i siedząc nagle usłyszałam zbliżające się krok. Odwróciłam się do tyłu.
-Dawid ? -Powiedziałam pytającym tonem głosu.
-Co ty tutaj robisz ? -Chłopak spojrzał na mnie po czym lekko się uśmiechnął.
-Szukałem Cię. Twój sąsiad powiedział mi, że widział Cię jak szłaś w tą stronę.. Więc postanowiłem Cię odnaleźć. - Powiedział po czym spojrzał na moją dłoń, w której trzymałam papierosa.
-Palisz? -Zapytał.
-Nie... -Odparłam po czym od razu zgasiłam go. -Tylko czasami, gdy mam jakiś problem. -Powiedziałam odwracając swój wzrok w stronę horyzontu.
- Tak. ? A jaki ty możesz mieć problem. -Zapytał siadając obok mnie.
-Wiesz .... Znasz to uczucie tracąc bliską Ci osobę? Tą pustkę.. Gdy pozostały Ci po niej tylko wspomnienia. Gdy próbujesz żyć dalej,ale już nic nie jest takie same? Gdy miejsca w których spędzałeś czas z nią straciły swój urok? Czujesz, że już nie będzie jak dawnej, bo zabrano Ci część Ciebie.. zabrano Ci szczęście i został tylko ból,smutek i cierpienie. Wiesz,że nigdy o niej nie zapomnisz,bo jest fragmentem Twojego życia, którego jest trudno zapomnieć. Trwasz,ale nic Cię już nie cieszy. Znasz to ? -Dawid spojrzał na mnie i kładąc swoją dłoń na mojej zaśmiałam się pod nosem.
-Tak ... Doskonale znam to uczucie, bo dziewczyna , którą kochałem i nadal kocham dała mi kosza. Może i boi się nowych związków, boi się tego, że ktoś ją zrani, ale jeżeli nie zaufa komuś ponownie to nie dowie się co ją później czeka. -Odparł po czym przerzucił swój wzrok na wodę.
-Julka.. Jesteś cudowna. Twoje spojrzenie jest najpiękniejsze na świecie, a swoim uśmiechem bezwarunkowo wywołujesz uśmiech na mojej twarzy. -Odparł przerywając na moment po czym dodał.
-Tylko ty wiesz, jak poprawić mi humor. Gdy dotykam twoją dłoń, moje ciało przechodzi dreszcz. Znasz mnie jak nikt inny. Po prostu zależy mi na tobie. Tak cholernie zależy. Dla Ciebie mógłbym rzucić się z tego klifu w dół. -Spojrzałam na Dawida po czym zastanawiałam się co mam mu odpowiedzieć.
-Hmm.. Może i nie spędziliśmy ze sobą zbyt wiele czasu, jednak tyle w zupełności wystarczyło mi do tego, by się do Ciebie przywiązać. Wiem, że to teraz może zabrzmieć banalnie, że możesz mi nie uwierzyć, ale mi także na tobie zależy. Bałam się to tobie powiedzieć, ponieważ nie wiedziałam jaka będzie twoja reakcja. Chcę Ci zaufać, ale jeśli mnie zranisz? Ja tego nie przeżyje. Zbyt dużo cierpiałam, a przecież każdy człowiek zasłużył na prawdziwe szczęście. -Dawid spojrzał na mnie po czym objął mnie w pasie.
-Mogę Ci obiecać to, że nigdy Cię nie zranię, że zawsze będziesz moim szczęściem, moją księżniczką , o którą będę dbał. Nikomu nie pozwolę Cię skrzywdzić. -Powiedział po czym delikatnie musnął moje usta, a ja nie czekając na nic odwzajemniłam jego pocałunek.
-Dawid, a co będzie jak wrócę do domu. Floryda jest daleko stąd. -Zapytała.
-Zawsze będziemy razem. Nigdy Cię nie zostawię, a nawet jeśli będzie taka potrzebna pojadę za Tobą. -Mówisz poważnie. ?
-Jak najbardziej. Nie wytrzymałbym rozłąki z tobą. Słysząc go pomyślałam.
-Może porozmawiam z rodzicami i wujkiem, żebym została tu na jakiś czas. Może na stałe... -Odparłam.
-Myślisz, że by się zgodzili ?
-Nie wiem, ale jeśli nie zapytam to się nie dowiem.. Wujek wraca dziś dość późno z pracy więc porozmawiam z nim wieczorem, a jutro zadzwonię do rodziców.
-No dobrze, ale pamiętaj, że nie ważne jaką oni podejmą decyzję, nie zostawię Cię. Dobrze ? Pamiętaj o tym. -Dawid chwycił moje dłonie po czym nie spuszczając ze mnie wzroku spoglądał w moje oczy.
-Dobrze.. Będę o tym pamiętać. -Odparłam po czym musnęłam delikatnie usta.
-Wiesz.. muszę uciekać. Zaraz mam próbę, a twój wujek nie lubi, gdy spóźniamy się plan. -Powiedział.
-Dobrze. To w takim razie uciekaj. -Pocałowałam go w policzek. -Zadzwonię wieczorem. -Rzucił przez ramię po czym zniknął między drzewami.

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
  • awatar bravelittleangel: och :) Będzie pięknie, będą teraz razem :)
  • awatar Gość: O matko.. tobyło piękne <3 i słodkie <3333333
  • awatar Dajaa: super wpis :) dodaje do obserwowanych i mam nadzieję na rewanż :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ROZDZIAŁ VIII :

Całą noc kręcąc się z boku na bok nie mogłam spać. Nie wiem czym to było spowodowane. Może tym, że dziwnym trafem, nie mogłam przestać myśleć o Dawidzie, a może i tym, że chciałam jakoś dokopać Michałowi za to, co mi zrobił... Leżąc tak i myśląc nad tym w końcu nastał dzień. Mimo iż piękne słońce przebijało się przez okno do mojego pokoju, ja i tak wciąż leżałam, i leżałam. Mój wujek.. Hmm...Pewnie już pojechał do pracy. Pomyślałam. Przynajmniej nikt nie będzie mnie ściągał z łóżka. Zaśmiałam się pod nosem po czym podniosłam głowę do góry.
-Ale bałagan. -Powiedziałam i od razu, wstając niechętnie zeszłam na dół, aby nalać do miski ciepłej wody i płynu. Po chwili wróciłam na górę. Włączyłam moją ulubioną muzykę i śpiewając zaczęłam sprzątać pokój. Uwielbiałam, gdy było czysto i pachnąco w pomieszczeniu, w którym przebywałam. Podnosząc wszystkie rzeczy do góry, ścierałam pod nimi kurz. Chwilę później, gdy tylko skończyłam ścierać, śpiewająco zabrałam się za odkurzanie. -Nie ma to, jak zacząć dzień od porządków. -Rzekłam śmiejąc się. Tego dnia miałam wyjątkowo dobry humor. Aż chciało mi się żyć. Odkurzając mój mały kawałek prywatności starłam jeszcze kurze z ramek, które wisiały na ścianie, a następnie schodząc z wodą na dół wyszłam na zewnątrz.
-Mmm.. Przepiękna pogoda. -Odparłam idąc z boku domu, aby wylać brudną wodę. Wracając zauważyłam Dawida czekającego przed drzwiami.
-A ty co tu robisz? -Odparłam witając się z chłopakiem. Jego widok jeszcze bardziej poprawił mi humor. Tego dnia był mi bardzo potrzebny. Czułam, że chyba mogę się z nim zaprzyjaźnić, że mnie nie zrani i nie odwróci się ode mnie.
-A ty jeszcze w piżamie? -Zapytał śmiejąc się ze mnie. -Przyszedłem zapytać ja się czujesz. -Spoglądając na niego roześmiałam się wesoło.
-A no w piżamie. Musiałam posprzątać w pokoju i... jakoś nie chciało mi się przebierać. -Odparłam po czym po chwili dodałam.
-Dziękuję. Czuję się dziś o wiele lepiej. -Dawid spoglądając na mnie pokiwał delikatnie głową.
-To super. W takim razie ubieraj się i idziemy. -Idziemy? Ale dokąd? -Zapytałam z lekkim zdziwieniem.
-Oj nie pytaj się. Nic Ci nie powiem. To.. Niespodzianka. -Powiedział łobuzersko uśmiechając się.
-Niespodzianka... Hm.. To chociaż powiedz mi co mam na siebie włożyć. -Parsknęłam delikatnie śmiechem unosząc brwi do góry.
-Coś, w czym Ci będzie wygodnie. Tylko pamiętaj, że dziś będzie bardzo gorąco...
-Tak wiem. To w takim razie ty wejdź do domu, a ja za 10 minut będę gotowa. -Powiedziałam i w szybkim tempie poszłam na górę, aby się ubrać . Będąc w pokoju wyciągnęłam z szafy krótkie spodenki i zakładając je na tyłek, zapięłam guzik. Do nich postanowiłam dobrać lekką przewiewną koszulkę na ramiączkach. Stanęłam przed lustrem. Przeczesując włosy ręką zrobiłam lekki makijaż, a następnie zeszłam na dół.
-Jestem gotowa. -Odparłam zakładając buty.
-Mm.. Pięknie wyglądasz. -Powiedział Dawid po czym razem wyszliśmy z domu.
-To powiesz mi dokąd idziemy? -Zapytałam.
-Nie idziemy. Jedziemy.. -Poprawił mnie po czym wsiadając do jego samochody zapięłam pas, a on zasłonił mi oczy ładnie pachnącą chustką.
-Ojej.. mam się bać? -Powiedziałam.
-Nie.. Nie masz czego. -Dodał Dawid, po czym poczułam jak samochód ruszył.

Po 30 minutach byliśmy już na miejscu. Siedząc nieruchomo w samochodzie, nagle Dawid ściągnął mi chustkę . Moim oczom rzucił się ogromny napis. -Wesołe Miasteczko? -Powiedziałam śmiejąc się.
-Tak. Wesołe Miasteczko. -Odparł wyciągając mnie z samochodu. -No chodź.
-Idę idę. -Odparłam. Poczułam jak łapie moją dłoń, a następnie ciągnie w stronę wejścia. Chodząc z nim od kolejki do kolejki, poprzez straszny dom bawiłam się świetnie. Czułam się jak małe dziecko. Nie pamiętam, kiedy ktoś ostatni raz sprawił mi taką przyjemność jak Dawid dzisiaj. Po 2 godzinach wariacji moje nogi, jak nigdy, odmówiły mi posłuszeństwa.
-Padam z nóg. -Rzekłam zdyszanym głosem.
-No co ty... To dopiero początek atrakcji. -Powiedział Dawid. -Zaczekaj tu. -Dodał po czym zniknął gdzieś wśród tłumu ludzi. Siedząc tak, i siedząc przez dobre parę minut w końcu wrócił. -Proszę. To dla Ciebie. -Powiedział wręczając mi ogromnego misia. -Jaki cudny. Dziękuję! -Rzuciłam, po czym pocałowałam go w policzek.
-Mhm. Chyba się zarumienię. -Powiedział śmiejąc się. Przyglądając się ogromnemu miśkowi nagle mój wzrok pobiegł w inną stronę. Dostrzegłam Natalię i Michała, którzy szli w moją stronę.
-O nie.. -Odparłam odwracając się w drugą stronę. -No no.. widzę, że nasza Julka znalazła sobie już pocieszenie u innego. Słuchaj stary.. -Powiedział Michał zwracają się do Dawida. -Na twoim miejscu olałbym ją i znalazł sobie inną. Jest strasznie... -Dawid stojąc tak nie czekał aż skończy mówić, tylko zaciśniętą pięścią uderzył go prosto w twarz. -A następnym razem zastanów się do kogo mówisz, co robisz i kogo ranisz. -Odparł Dawid, po czym obejmując mnie ramieniem ruszyliśmy przed siebie. -Dawid.. Tak strasznie Cię przepraszam. Nie wiedziałam, że akurat dziś na niego trafię.
-Ciii.. -Powiedział zasłaniając mi palcem usta. -Miałaś rację, To straszny dupek. W ogóle nie zasłużył sobie na Ciebie. -Dodał przytulając mnie do siebie. -Masz ochotę na lody? Znudziło mi się to wesołe miasteczko.
-Oczywiście. -Powiedziałam po czym wsiadłam do jego samochodu,a następnie ruszyliśmy w stronę lodziarni.

Po chwili byliśmy już na miejscu. Siadając przy małym stoliku Dawid poszedł kupić dwa lody. Czekając na niego po chwili wrócił .
-Dziękuję. -Powiedziałam, gdy tylko dał mi mojego loda. -Przepyszny. -Dodałam delektując się nim. -Dawid..Dziękuję Ci za ten dzień. Brakowało mi tego. I to bardzo. -Odparłam przytulając go.
-Ależ nie ma problemu. Pamiętaj, że na mnie zawsze możesz liczyć w każdej chwili. -Powiedział po czym spojrzał w moje oczy.
-Julka.. Wiesz, bardzo Cię lubię i to bardzo bardzo. Nie pozwolę, aby ktoś Cię skrzywdził. -Powiedział łapiąc moją dłoń. -Zależy mi na Tobie. -Dawid.. -spojrzałam na niego. Jego słowa lekko mnie przestraszyły. -Nie.. Proszę Cię, nie mów mi takiego czegoś. -Odparłam po czym wstałam i udałam się w stronę domu. -Julka! Zaczekaj. -Krzyknął po czym pobiegł za mną. Łapiąc mnie od tyłu za dłoń, przyciągnął do siebie. -Powiedz mi to, tak po prostu, że nigdy nie zawróciłem Ci w głowie, że nigdy o mnie nie myślałaś, że przez ten cały czas, odkąd się poznaliśmy byłem Ci całkowicie obojętny, że ten twój uśmiech do mnie nie był wcale szczery, tylko sztuczny. No powiedz!.-Krzyknął oczekując na moją odpowiedź w ogóle nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Miałeś kiedyś tak, że specjalnie wracałeś do miejsc, które Ci się z kimś kojarzą? Z kimś wyjątkowym? Że kilkadziesiąt razy czytałeś tego samego sms i mimo iż wszystkie usuwałeś, tego jednego zostawiałeś? Że wszędzie szukałeś znajomego dla Ciebie zapachu, spojrzenia tej osoby, głosu? Miałeś tak, że kiedy za każdym razem wracały wspomnienia, ty zwijałeś się z bólu? Miałeś tak, że oszukiwałeś cały świat, bliskie Ci osoby i wmawiałeś innym, że masz wszystko gdzieś? Miałeś kiedyś tak, że po pewnym czasie nie umiałeś już płakać, tylko czułeś takie okropne uczucie w środku? -Zadając mu miliony pytań moje oczy lekko się zeszkliły. -Myślisz, że co? Rozkochasz mnie w sobie, a później zranisz? Zostawisz? Będziesz mówił jaka to ja jestem naiwna i głupia? Nie chce przechodzić przez to po raz kolejny. Ty mnie nie możesz kochać. Dlaczego nie możemy zostać zwykłymi przyjaciółmi? Dlaczego ta okropna miłość musi istnieć. -Krzyknęłam. Moje policzki zaczęły być mokre od łez. Dawid spoglądając na mnie nie wiedział co ma powiedzieć, a ja puszczając jego dłoń pobiegłam w stronę domu.

Po chwili byłam już na miejscu. Wujek był już w domu. Zapłakana wbiegłam do środka od razu udając się do pokoju. Kładąc się na łóżku próbowałam uspokoić emocje. Nigdy nie pomyślałabym, że mogłabym pokochać kogoś tak mocno jak Dawida. Że bez niego nie będę potrafiła odnaleźć sensu życia, ale przecież nie mogłam mu powiedzieć to co czułam. Nie chciałam, żeby mnie zranił, Tak strasznie się tego bałam... Próbując się uspokoić po chwili zasnęłam...

Aut: Kopiowanie treści, bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione. ! Dziękuję. : )
  • awatar ▲ my-diary-my-life ₪ ø ||| ·o: cudowny rozdział :) na koniec aż mi łza poleciała .
  • awatar Slim Shady: Świetne !
  • awatar bravelittleangel: Fajnie, że jest już następny rozdział :) Mam nadzieję, że ułoży się między nimi, bo Dawid jest świetnym gościem. No i że w kolejnych rozdziałach nie zabierzesz mu tego pazura, który miał na początku, a który dodawał mu tyle uroku :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
ROZDZIAŁ VII :


W końcu, jak powiedział pewien perski mędrzec, miłość jest chorobą z której nikt nie pragnie się wyleczyć Ten, kogo dotknęła, nie chce wrócić do zdrowia, kto cierpi z jej powodu, nie szuka lekarza. Przytaczając sobie te słowa postanowiłam, że już nigdy więcej się nie zakocham. Będę żyć tak, jak żyłam kiedyś. Może spotkam się z Arturem i odbuduję z nim starą, dobrą przyjaźń Siedząc na starym moście rozmyślałam o wszystkim. Po 30 minutach wstałam i udałam się w stronę domu. Nie miałam na nic ochoty. Nawet zastanawiałam się nad tym czy nie zrezygnować ze szkoły letniej i wykorzystać te wakacje najlepiej jak się da. Może wcześniej wrócę do domu. Tęsknie za moją Florydą i przyjaciółmi.
-Ahh .... -Westchnęłam pod nosem. Na dworze zaczynało robić się coraz zimniej, a ja miałam na sobie tylko tą przeklętą sukienkę. Nic więcej. W pewnych momentach swojego życia chciałam zapaść się pod ziemię. Nagle ni stąd ni zowąd dostrzegłam małą kawiarnie na rogu. Wcześniej jakoś jej tutaj nie widziałam. Z ciekawości postanowiłam wejść do środka, aby choć trochę się ogrzać. Miałam ochotę na tosty z serem i szynką takie jakie robi moja kochana mamusia. Wchodząc do pomieszczenia podeszłam do baru. Czułam jak ludzie wpatrywali się we mnie, jakbym była jakimś potworem, albo czymś innym. Nie wiedziałam dlaczego, ale nagle pomyślałam sobie o Szymonie, Dawidzie, Damianie i Bartku. Chciałabym ich jeszcze kiedyś spotkać. Może i nie znałam ich zbyt długo, ale przypadli mi do gustu. Nawet Dawid. Mimo to iż nie zaczęłam z nim zbyt dobrze naszej znajomości. Zamyślona nawet nie wiedziałam kiedy podszedł do mnie starszy mężczyzna , który tam pracował.
-Coś podać. ? -Zapytał, lecz ja ani nie drgnęłam.
-Ekhemm.... -Od chrapnął, po czym ja szybko uniosłam wzrok do góry. -Podać coś. ? -Zapytał jeszcze raz. Wiedziałam, że chce przyjąć moje zamówienie, ale ja jakoś nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa . Po chwili zmogłam się i wyłoniłam z siebie pewne dźwięki.
-Tak. Po .. po ... -Zająknęłam się kilka razy po czym dodałam. -Poproszę gorącą herbatę i hmm ..... - Pomyślałam. -Trzy tosty. -Lekko uśmiechając się mężczyzna zapisał moje zamówienie po czym doszedł. Podparłam głowę na dłoniach po czym jeszcze kilka razy westchnęłam. Tak nie miało być, nie tak. Gdybym wiedziałam, że te wakacje tak się potoczą w ogóle bym tutaj nie przyjeżdżała. Siedziałabym teraz w domu, albo była na jakieś imprezie u znajomych. Kurcze ... Chciałabym zacząć wszystko od nowa. Jeszcze raz poznać chłopaków, nigdy nie trafić na Michała i Natalie. W tedy wszystko było dobrze. Było by tak jak ja bym chciała. Jak sobie wymarzyłam. Myśląc tak nagle do kawiarni weszło jakieś rozbawione towarzystwo. Ah . Jak dobrze, że chociaż oni mają dobre poczucie humoru. Jak ja im tego zazdroszczę. W pewnym momencie przekręciłam się na krześle, aby zobaczyć kto to taki.
-Szymon. ? -Powiedziałam głośniejszym tonem głosu tak, aby chłopak mnie usłyszał. Chłopak odwrócił się i spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
-Julia ? Co ty tutaj robisz ? -Od razu podszedł do mnie i przyjacielsko przytulił mnie.
-Chyba siedzę. -Lekko uśmiechnęłam się po czym spuściłam wzrok w dół.
-No tyle to widzę, ale tak sama ? Gdzie twój chłopak ? -Szymon zadawał dużo pytań, które były dla mnie lekko nurtujące.
-Nie ma go. On już dla mnie nie istnieje. -Odparłam po czym po moim policzku popłynęła łza. Od razu odwróciłam się w stronę baru.
-Ejj .. Co się stało . ? -Chłopak zapytał z troską po czym do niego dołączył Dawid.
-Wszystko w porządku. ? - Zapytał.
-Tak. Wszystko w jak najlepszym porządku. -Przetarłam łzę z policzka po czym napiłam się herbaty, którą podał mi mężczyzna.
-Ale jak to wszystko w porządku ? -Powiedział Dawid. -Przecież widzę, że coś nie gra. Powiesz mi co się stało ? -Zapytał
-To ja zostawię was samych. -Dodał Szymon.
-No na prawdę jest ok ... -Przewróciłam oczkami robiąc kwaśną minkę.
-No ok. Nie będę naciskał. Nie chcesz to nie mów. -Moje usta były sine z zimna, a ciało przechodziły dreszcze. W tedy tylko ta herbata mogła mnie rozgrzać. Nie należałam do osób, które chcą przytłaczać kogoś swoimi problemami.
-Ahh ... -Westchnęłam, po czym spojrzałam na Dawida, a później znów na kubek. -On mnie zdradził. Po prostu mnie zdradził, a ja głupia zaufałam mu .... -Włosy opadły na moją blado-siną twarz, a po policzku spływały łzy duże jak ziarnko grochu.
-Jak on tak mógł ? -Zadawałam sobie to pytanie. W pewnym momencie poczułam ciepłą dłoń chłopaka na moim ramieniu.
-Skoro nie potrafił Ciebie docenić to nie wie jaki skarb stracił. -Mówił pocieszając mnie.
-Nawet nie mam już ochoty na te cholerne tosty. -Dopiłam herbatę do końca. -Muszę już iść. Na dworze robi się coraz zimniej, a ja chce dotrzeć do domu przed zmrokiem. -Odparłam po czym wstałam i udałam się w stronę wyjścia.
-Odprowadzę Cię. -Dodał Dawid wychodząc za mną.

Szliśmy obok siebie krok w krok. Dawid zerkając na mnie co jakiś czas kątem oka widział jak kolor mojej skóry zmienia się na lekko siny. Nic dziwnego . Na dworze było zimno.
-Nie jest Ci zimno. ? -Zadał pytanie, na które nawet nie musiałam odpowiadać. Może jak zacznę rozmawiać to zrobi mi się trochę cieplej.
-Tak. Trochę zmarzłam. -Zaplotłam rękę na rękę po czym roześmiałam się wesoło. Spojrzałam na Dawida, który ściągał kurtkę .
-Trzymaj. -Odparł po czym pomógł mi ją założyć.
-A ty ? Będzie Ci zimno. -Powiedziałam z troską.
-O mnie się nie martw. Mi nic nie będzie, a ty jak się rozchorujesz to nie będziesz mogła nacieszy się wakacjami.
-Tak .... I tak te wakacje nie mają już sensu. -Powiedziałam po czym na mojej twarzy pojawił się mały grymas.
-Nie mów tak. -Przerwał, po czym dodał .
-A może te wakacje się dopiero teraz dla Ciebie zaczynają. ? Tego nigdy nie będziesz wiedzieć. Przecież nie możesz cały czas zadręczać się tamtym dupkiem. Nie był Ciebie wart i już. -Chłopak stanął na przeciwko mnie po czym złapał mnie za ramiona.
-Jeżeli będziesz chciała porozmawiać, albo pójść z kimś na spacer to masz mój numer. Do mnie zawsze możesz zadzwonić. O każdej porze dnia i nocy. -Odparł po czym posłał mi ciepły uśmiech.
-Dobrze . -Przytaknęłam głową. -Będę pamiętać o tym. -Dodałam.

Chwilę później doszliśmy już na miejsce. Cieszyłam się, że Dawid odprowadził mnie pod sam dom. Nigdy bym nie pomyślałam, że tak dobrze może mi się z nim rozmawiać. On był taki ciepły, troskliwy. Dziewczyna, która by z nim była miała by na prawdę jak w raju.
-Dziękuję za rozmowę i za to, że odprowadziłeś mnie. -Uśmiechając się ściągnęłam kurtkę Dawida po czym oddałam mu jego własność.
-Ależ nie ma nawet o czym mówić. Na mnie zawsze możesz liczyć. -Zabrał ją ode mnie po czym pożegnał się ze mną i każde poszło w swoją stronę.

Weszłam do domu. Wujek dawno już spał więc ja, po cichu udałam się do swojego pokoju. Zabrałam piżamę, która leżała na łóżku i wchodząc do łazienki wzięłam długą gorącą kąpiel. Po godzinie położyłam się do łóżka. Zerknęłam na telefon gdyż cały czas się świecił.
-O sms .. -Odparłam po czym odczytałam jego treść [ od Dawid: Dobranoc. Śpij słodko. : * ]. Odpisując włożyłam komórkę pod poduszkę po czym zgasiłam lampkę i przykryłam się kołdrą. Byłam strasznie zmęczona więc nie miałam większego problemu z zaśnięciem.

Aut: Kopiowanie treści, bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione. ! Dziękuję. : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
ROZDZIAŁ VI :


Już pewnie południe, pomyślałam leżąc w łóżku z zamkniętymi oczami . Kac sprawiał że nie mogłam się ruszyć . Głowa była ciężka jak worek cegieł i do tego jeszcze ten ból . Co chwilę wzdychałam cicho i wmawiałam sobie , że już nigdy więcej nie piję . Ten ból nie był tego wart . To wszystko przez Michała i Natalie . Może , gdybym ich nie zobaczyła razem tego wieczoru , może gdyby on mnie nie okłamał teraz było by wszystko ok ? Myśląc nad tym co mogło być obiecałam sobie , że już nigdy więcej nie będę płakać z powodu chłopaka . Promienie słońca świeciły prosto we mnie. Straciłam nadzieje , że dzisiaj ruszę się z łóżka . Najlepiej jak by wujek wrócił i zasłonił mi okno . Tak zasłony do dobry pomysł . Postanowiłam spać cały dzień , ale gdy tylko pomyślałam sobie o nim od razu wstałam i udałam się pod prysznic . Przecież nie mogłam dać mu tej satysfakcji , że mnie nie zobaczy . Wychodząc po kilku nastu minutach z łazienki wyciągnęłam z szafy moją ulubioną sukienkę , którą niedawno kupiłam . A co mi tam . Na dworze było gorąco , a ja nie zamierzałam gotować się w spodniach . Robiąc delikatny makijaż i rozpuszczając proste jak drut włosy na ramiona założyłam buty na niewielkiej koturnie . Wychodząc z domu postanowiłam świetnie bawić się w szkole . Przecież na Michale i Natalii mój rozdział życia się nie kończył . Musiałam wziąć się w garść . Wyjeżdżając spod domu po kilku minutach byłam już w szkole . Zajęcia zaczynały się dzisiaj od południa więc nic nie straciłam . Parkując ja jednym z wolnych miejsc . Ruszyłam w kierunku drzwi szkoły , przy których dostrzegłam Michała . - O nie ! - Pomyślałam . Chciałam odwrócić się i uciec stąd , ale nie mogłam się poddać . Musiałam być silna . Biorąc głęboki wdech nagle zaczepił mnie pewien chłopak . Nie wiedziałam jak miał na imię , ale chodziło mu o spektakl na zakończenie lata . Mówił , że widział moje filmiki na YouTube i bardzo chciałby , abym zagrała główną rolę . Ratując mnie przed spotkaniem z Michałem , którego chciałam uniknąć ruszyłam z nim w stronę lewego skrzydła szkoły gdzie znajdowało się pomieszczenie koła teatralnego .

Siedząc dwie godziny z przemiłymi ludźmi i zapoznając się ze scenariuszem nie wiedziałam kto będzie grał główną role chłopaka . Bardzo mnie to ciekawiło . Uśmiechając się od ucha do ucha miałam nadzieje , że tego dnia nie zobaczę już Michała . - O już jest ! - Powiedziała jedna z nauczycielek . Odwracając się dostrzegłam go .... Dlaczego on musi być wszędzie tam gdzie ja ? Zadawałam sobie to pytanie . - Michał . Oto Julia . Razem z nią zagrasz główną rolę . Byłam taka zła . Dlaczego akurat on , a nie ktoś inny . Wszystko się we mnie gotowało . Czułam , że zaraz wybuchnę , eksploduje jak jakiś wulkan . - Dlaczego musisz być tam gdzie ja . ? - Kiwając głową rzuciłam w niego scenariuszem i wybiegłam z sali . Nie chciało mi się na niego patrzeć . - Ojj ... czuję , że ktoś tu chyba narozrabiał . - Powiedziała nauczycielka . - Julia zaczekaj . - Odparł Michał . Wybiegając za mną złapał mnie za nadgarstek .
- Zostaw mnie w spokoju . - Złość , którą czułam w sobie aż mnie paraliżowała . - Porozmawiajmy . Proszę . - Michał starając się jakoś załagodzić sytuację wciąż trzymał mnie za rękę . Spojrzałam na niego i zabierając szybkim tempem swoją dłoń zerknęłam w jego oczy . - Ale o czym ty chcesz rozmawiać ? O tym , że mnie okłamałeś , czy też o tym , że mnie zdradziłeś ? Jak mogłeś mi to zrobić . ? Co ja Ci takiego zrobiłam . ? - Wyjęknęłam . W moich ochach pojawiły się łzy . - Nie wiedziałem , że Natalia to twoja przyjaciółka . Przyszła do mnie pewnego dnia i powiedziała , że ty kazałaś się jej ze mną spotkać . - Michał czy ty słyszysz w ogóle co mówisz ? Miałeś wyjechać . Czy myślisz , że byłabym na tyle głupia , aby kazać mojej przyjaciółce spotkać się z Tobą . ? To ja czekam , tęsknie za Tobą nie mogąc się doczekać kiedy znów Cię zobaczę , a ty po prostu się z nią spotkałeś . Mogłeś mi powiedzieć . - Nie dając dojść mu do słowa nie mogłam uwierzyć w to co mówi . - Chrzanie Cię , Natalie i cały ten spektakl . Niech ona zagra za mnie główną rolę . Oby dwoje się do tego nadajecie . - Odwracając się ruszyłam przed siebie . - Julka ! Zaczekaj . - Krzyknął Michał lecz już za mną nie biegł .

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
  • awatar ▲ my-diary-my-life ₪ ø ||| ·o: super
  • awatar bravelittleangel: ale się porobiło :)
  • awatar Bezimienna18 ♥: Lekkie i fajne tylko jedyne co mnie razi to zapis. Powtórzenia każdemu się zdarzają ale zapis powinien być dobry dla oka a tu wszystko jest nakićkane na kupę że tak się wyrażę. Oddzielaj wypowiedzi bohaterów a będzie to wyglądać o niebo lepiej :) Życzę powodzenia w pisaniu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
ROZDZIAŁ V :


Kolacja , którą zjadłam z wujkiem przebiegła bardzo szybko . Nie mogłam doczekać się spotkania z Michałem . Następnego dnia rano zaczęłam , zresztą jak zawsze od toalety porannej . Ubrałam się i zjadłam śniadanie . Zegarek wybił godzinę 10:30 . Pamiętając o tym , że miałam się spotkać z tą młoda dziewczyną ze sklepu postanowiłam się przejść . Kawiarnia , o której mówiła znajdowała się niedaleko domu mojego wujka . Poranek był troszkę chłodny wiec zakładając trampki zabrałam także ze sobą kurtkę . Wyszłam z domu i ruszając przed siebie nie mogłam się na niczym skupić . Moje myśli krążyły tylko w okół Michała spotkania z nim . Chciałam , aby dzień minął mi szybko . Nie mogłam się doczekać kiedy znów go zobaczę . po kilku minutach byłam już w kawiarni . Weszłam do środka i rozglądając się dookoła nigdzie nie widziałam tej dziewczyny . Siadając przy stoliku zamówiłam sobie gorącą herbatę z cytryną . Zegar wybił godzinę jedenastą . Do restauracji weszła dziewczyna , z którą byłam umówiona . Widać było po niej , że biegła całą drogę gdyż była zdyszana . Rozejrzała się w okół , a ja unosząc dłoń w górę tak , aby mnie zobaczyła posłałam jej ciepły uśmiech . - Witaj . - Odparłam , gdy tylko podeszła do stolika . - Już myślałam , że nie przyjdziesz . - Przepraszam za spóźnienie , ale ta moja szefowa .... - Przerwałam jej mówiąc . - Nic nie mów . Widać , że nie jest zbyt miłą osobą i stara się każdemu uprzykrzyć życie jak tylko może . - Gdy kelner podszedł z moją herbatą , zamówiłam jeszcze jedną dla mojej towarzyszki . - Jeszcze nie zdążyłam się Tobie przedstawić . Jestem Julia . - Uśmiechając się od ucha do ucha wyciągnęłam swoją dłoń w jej stronę . - Miło mi Cię poznać . Ja jestem Natalia . - Dziewczyna uścisnęła moją dłoń lecz szybko ją puściła , gdy kelner przyniósł herbatę , którą dla niej zamówiła . - No to opowiadaj co z tą Twoją szefową . Po twoim wczorajszym wyrazie twarzy widać było , że coś nie gra . - Powiedziałam po czym upiłam łyk gorącej herbaty tak , aby się nie poparzyć . - A daj spokój . Jej syn codziennie przychodzi do sklepu , podbiera pieniądze z kasy , a później jest , że to niby ja . - Jej wyraz twarzy posmutniał . - Co takiego . ? Jak on tak może . A monitoring w sklepie ? Przecież mogłaby zobaczyć kto zabiera te pieniądze . - No niby mogła by , ale jeżeli okaże się , że ja cały czas mówię prawdę to będzie musiała mnie przeprosić , a to uraziło by jej dumę . - Powiedziała po czym upiła kilka łyków herbaty . - No tak , ale trzeba coś z tym zrobić . Przecież nie może być tak , że te babsko będzie oskarżało Ciebie . Prawda musi wyjść na jaw . - Wiesz co może poczekajmy jeszcze z tydzień , albo dwa . Zobaczymy jak to wszystko się potoczy . - No dobrze . Zostawię Ci mój numer telefonu . Jakby co to dzwoń do mnie o każdej porze dnia i nocy . - Pisząc numer na kartce byłam szczęśliwa z tego spotkania . Czułam , że nawiązałam nową znajomość . - Dobrze będę dzwonić , a teraz wybacz , ale muszę wracać do pracy . - Dobrze . To w takim razie do zobaczenia . - Wstałam i przytulając ją jak przyjaciółkę pożegnałam się z nią . - Do zobaczenia . - Dziewczyna wyszła z kawiarni , a ja siadając jeszcze na moment , aby dopić herbatę myślałam o tym jak jej pomóc .
Spacerując jeszcze przez jakiś czas po mieście . Wkrótce wróciłam do domu . Zegar wybił 15 . Za godzinę miałam spotkać się z Michałem , a byłam totalnie niegotowa . Na mojej głowie panował chaos , makijaż wyglądał jakby był wczorajszy , a ubrania , które miałam założyć gdzieś zniknęły . W szybkim tempie wzięłam prysznic . Susząc włosy zrobiłam szybki , ale dokładny makijaż . Z szafy wyjęłam ubrania , które kupiłam podczas wczorajszych zakupów . - Chyba może tak być . - Powiedziałam sama do siebie i zakładając moje ulubione buty wybiegłam z domu . Idąc na plaże co jakiś czas zerkałam na telefon , aby się nie spóźnić . Po kilku minutach dotarłam na plaże . Rozejrzałam się w okół . Nigdzie nie widziałam chłopaka . - Na pewno mnie wystawił . Umówił się z kumplami , że zrobi ze mnie idiotkę . - Zakładając najgorszy scenariusz usiadłam na skałach , o które rozbijały się fale . Słońce po woli chowało się za horyzontem . Uwielbiałam takie widoki . Zawsze myślałam o tym co jest tam daleko za horyzontem .
W pewnym momencie ktoś podszedł do mnie od tyłu i zasłaniając mi oczy dłońmi szepnął do ucha " Zgarnij kto to " . Zabrałam zimne dłonie z mojej twarzy i odwracając się do tyłu dostrzegłam Michała . - Przepraszam za spóźnienie, ale musiałem zostać trochę dłużej w pracy . - Powiedział po czym delikatnie musnął ustami mój policzek na przeprosiny . Czułam jak na moich policzkach pojawiają się rumieńce . Zrobiło mi się ciepło . - Nic się nie stało . Każdemu się może zdarzyć . - Złość , którą jeszcze przed chwilą czułam do niego znikła . Przy nim czułam się tak jakoś inaczej . Czułam , że mogę mu zaufać , o wszystkich powiedzieć . Nie chciałam się na nim zawieść . - No to opowiadaj jak Ci minął dzień . - Mówiąc usiadł obok mnie . - Hmm .... - Pomyślałam . - A bardzo dobrze . Najpierw spotkałam się z koleżanką , aby trochę poplotkować , a później zastanawiałam się co mam na siebie włożyć . - Roześmiałam się wesoło odgarniając włosy z twarzy . - No no .. - Chłopak mierzył mnie od dołu do góry i odwrotnie po czym zaśmiałam się . - Z czego się śmiejesz ? - Wyglądasz prześlicznie . - Odpowiadając mi zastanawiałam się nad tym czy to tylko zwykła gra czy też naprawdę coś co mnie czuje . - Czy ty mnie podrywasz . - Rzuciłam prosto z mostu . Wiedziałam , że moje pytanie może być trochę głupie , ale chciałam po prostu wiedzieć . - A jeśli tak to co ? - Odparł wbijając swój wzrok we mnie . - Nie nic . Tak po prostu zapytałam . Wiesz ... nie chciałabym się na Tobie zawieść . - Odparłam po czym spoglądając głęboko w jego oczy spuściłam głowę w dół i automatycznie odwróciłam ją w stronę zachodu słońca . Czułam jakby moje słowa lekko wybiły z tropu chłopaka . Nie wiedziałam jak się mam zachować . - Przepraszam nie powinnam tego mówić . - Chłopak łapiąc moją dłoń uniósł swoje kąciki ust do góry . - Nie zawiedziesz się na mnie . Obiecuję . - Jego słowa były jakby wyciągnięte z jakiegoś romansidła , które zawsze kończą się szczęśliwie , ale w tym momencie jakby mnie trochę przeraziły . - Mam nadzieję , że dotrzymasz słowa . - Siedząc jeszcze tak przez dobrą godzinę . Wkrótce pożegnaliśmy się i każde rozeszło się w swoją stronę .

Mijały dni . Zaczęłam chodzić do letniej szkoły poza miastem . Z Michałem układało mi się bardzo dobrze , a z wujkiem widywałam się codziennie . Pewnego dnia postanowiłam wybrać się do klubu . Mój ukochany wyjechał , a ja nie zamierzałam się nudzić . Stanęłam przed lustrem , w koronkowej bieliźnie wpatrując się w swoje własne odbicie . Zaczęłam przyglądać się sobie . Moja delikatna karnacja sprawiała wygląd jak bym właśnie wróciła z grobowca . Roześmiałam się wesoło po czym palcami prawej ręki przeczesałam moje włosy . Ubrałam się i od razu wyszłam z domu . Szłam powolnym krokiem w stronę baru , gdzie często od pewnego czasu przebywałam . Gdy już doszłam na miejsce , weszłam do środka i siadając przy barze zamówiłam whisky . Stęskniona za wszystkimi : mamą , tatą , Michałem upijałam łzy w whisky . Nagle odwróciłam się w stronę tłumu ludzi , którzy tańczyli i śmiali się do siebie . Miałam dziwne przeczucie . Czułam , że coś tu nie gra . Ludzie tak nagle zbiegli się na parkiet . Wstając starałam przebić się przez nich. Co jakiś czas ktoś odwracał moją uwagę zagadując mnie . W końcu przebiłam się przez tłum i stając przy jednym ze stolików przeżyłam szok . - Michał ? - Odparłam . Siedział tam z jakąś młoda dziewczyną . Przyjrzałam się jej dokładnie . Przecież to była Natalia . - Co tu się dzieje ?!. - Michał wstał i podszedł do mnie . - Julia ? . Co ty tutaj robisz . ? - Próbując coś powiedzieć w moich oczach pojawiły się łzy . - Co ja tutaj robię . ? Co ty tutaj raczej robisz . Miałeś wyjechać , a tu proszę zabawiasz się z dziewczyną , której próbowałam pomóc . Jak mogłaś ? - Powiedziałam zwracając się do Natalie . Miałam ochotę ja zabić . W tamtej chwili miałam już ich dosyć . - Ja Ci wszystko wyjaśnię . - Odparł Michał . - Ale co ty tutaj chcesz wyjaśniać ? Okłamałeś mnie .... A ja głupia Ci zaufałam . - Trzymając szklankę z whisky w ręce chlapnęłam napojem w jego twarz. - Nienawidzę Cię . - Podchodząc do dziewczyny nie miałam ochoty już krzyczeć . Po moich policzkach spływały łzy . - Jak mogłaś mi to zrobić . Myślałam , że jesteśmy przyjaciółkami . - Mówiąc to ruszyłam w stronę wyjścia . Czułam jakby ktoś wyrwał mi ze środka pewną część mnie . Błąkając się całą noc po mieście byłam zmęczona . Zahaczając po drodze monopolowy kupiłam butelkę wódki i siadając na skraju krawężnika , zdałam sobie sprawę z tego jaka jestem naiwna i głupia była. Ufałam mu . Pokazał mi świat , o którym zawsze marzyłam , a teraz nie dość , że zostałam sama to jeszcze zabrał go ze sobą . Wujkowi nie mogłam o tym powiedzieć , a zresztą on i tak by mnie nie zrozumiał . Płacząc i rozczulając się nad sobą zastanawiałam się co dalej . Nie mogłam pokazywać swojej słabości . Musiałam być silna . Popijając wódkę wstałam i idąc powolnym krokiem w stronę domu postanowiłam zemścić się na Michale i zrobić wszystko , aby zobaczył co takiego stracił raniąc mnie .

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
 

 
ROZDZIAŁ IV :


Wujek pojechał ,a ja siedząc sama w domu musiałam znaleźć sobie jakieś zajęcie . Podchodząc do starego radia , które stało na komodzie włączyłam moją ulubioną stacje , aby posłuchać głośnej muzyki . Po chwili poszłam do kuchni , gdyż myśląc o jedzeniu uświadomiłam sobie , że trochę zgłodniałam . Otworzyłam lodówkę i widząc różnego rodzaju smakołyki nie wiedziałam na co się zdecydować . W końcu wyciągnęłam moją ulubioną szynkę i smarując chlebek masłem położyłam na każdą kromkę po dwa plasterki po czym wszystko ułożyłam na małym talerzu . Wracając do salonu nagle usłyszałam piosenkę , którą słuchałam od zawsze . Odłożyłam talerz na małym , brązowym stoliku i od razu pogłośniłam radio na max'a . - Maroon 5 . - O tak . To był piosenkarz , którego kochałam , a jego piosenki przyprawiały mnie o dreszcze . Głośno śpiewając miałam gdzieś to czy fałszuję czy też nie ... Gdy piosenka tylko się skończyła rzuciłam się na kanapę zajadając kanapki i rozmyślając o tym co będę robić . Nagle wpadłam na genialny pomysł . - Zakupy ! - Wykrzyczałam i gdy tylko skończyłam jeść poszłam na górę po swoją torebkę , która mieściła portfel , prawo jazdy i kilka innych drobiazgów . Zeszłam na dół po czym założyłam kurtkę i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi na klucz . Podchodząc do garażu otworzyłam go . W środku stał samochód , który dostałam od wuja , gdy tylko dowiedział się , że zdałam prawko . On od zawsze wiedział , że kocham szybką jazdę , dlatego też nie kupił mi byle jaki samochód , tylko jeden z najlepszych . - Śmiejąc się wsiadłam do niego . Od razu poczułam jakbym była z nim związana od wieków . Odpaliłam silnik , po czym zapinając pasy wyjechałam przed dom . Uśmiechnęłam się łobuzersko i z piskiem opon ruszyłam w stronę centrum . Znałam doskonale to miasto , ale mimo to wydawało mi się jakby było dla mnie zupełnie obce . Jadąc rozglądałam się na boki i podziwiałam piękną architekturę starych kościołów i pomników . W końcu dojechałam do centrum handlowego . Parking był cały załadowany samochodami , ale i dla mnie znalazło się jedno miejsce . Parkując , odpięłam pasy i zabierając swoją torebkę wysiadłam z samochodu , zamykając drzwi specjalnym automatycznym pilotem . Rozejrzałam się po czym szybkim krokiem poszłam w stronę centrum handlowego . Wchodząc do środka byłam pod ogromnym podziwem . Jeszcze nigdy nie widziałam tak dużej ilości sklepów w jednym budynku . Na Florydzie , każdy sklep był osobno . A tu . Ubrania , kosmetyki , buty , restauracje ... Wszystko czego tylko człowiek pragnie .. Wszystko czego pragnie dziewczyna taka jak ja . Cały rok szkolny oszczędzałam na te wakacje i murze przyznać , że się opłacało . Na reszcie mogłam sobie kupić coś sama . Coś co tylko będę chciała . Coś co będzie mi się podobać . - Ahh ... westchnęłam pod nosem i ruszając przed siebie weszłam na ruchome schody , które jechały prosto na pierwsze piętro . Na początek wybrałam sklep z ubraniami . Bluzki , spodnie , sukienki i inne piękności były tylko dla mnie . Przeglądając każdą rzecz dokładnie wybrałam kilka , które wpadły mi w oko . Podeszłam do kasy , przy której stała młoda dziewczyna . Widać , że była tu nowa , gdyż najprawdopodobniej jej szefowa bardzo na nią krzyczała . Chyba musiała coś źle zrobić . - Przepraszam . - Wy chrapnęłam pod nosem . - Czy mogłam bym zapłacić ? - Wzrok starszej ode mnie kobiety zadziałał na mnie piorunująco , aż nogi ugięły mi się pode mną . - Tak oczywiście . - Odparła młoda dziewczyna , która była najwyraźniej w moim wieku . - Czy coś się stało ? Słyszałam , oczywiście przypadkiem , jak to straszne babsko krzyczało na Ciebie . - Pytając z troską widziałam jak twarz dziewczyny strasznie posmutniała . - Ahh ... szkoda gadać . - Odparła po czym pakując wszystkie moje rzeczy to ładnej papierowej torebki postawiła je na brzegu blatu mówiąc mi ile mam do zapłacenia . - Oczywiście już płacę . - Wyciągając pieniądze z portfela położyłam je na blacie przy małej kasie . - Wiesz wiem , że się nie znamy , ale jeśli chciałabyś pogadać o twojej szefowej to będę przez jakiś czas jeszcze się tu kręcić .
- Posyłając jej ciepły uśmiech miałam nadzieję , że skorzysta z mojej propozycji , gdyż bardzo chciałam jej pomóc i nawiązać przy tym jakąś nową znajomość . - Dziewczyną biorąc pieniądze wydała mi resztę po czym niespodziewanie wydusiła z siebie kilka słów . - Może spotkamy się jutro w tej małej kawiarni na rogu . " U Hopfera " Tak się chyba nazywa . - Odparła .. Na jej twarzy można było dostrzec minimalny uśmiech . - Tak . Oczywiście .. Wiem gdzie to jest . To może spotkajmy się tam o 11 . Ok ? Będę czekać . - Powiedziałam po czym zabierając swoje zakupy wyszłam ze sklepu udając się do obuwniczego . Chyba muszę sobie kupić coś idealnego na lato , ale też i jesiennego , bo z tą pogodą nic nie wiadomo . - Pomyślałam po czym wchodząc do sklepu zaczęłam przechadzać się po nim wolnym i spokojnym tempem . Oglądając buty dokładnie z każdej strony , nagle kilka par wpadło mi w oko . Przymierzyłam je . Pasowały idealnie więc postanowiłam je kupić . Wychodząc ze sklepu stanęłam obok schodów . - Ahh ... Padam z nóg . - Pomyślałam sobie po czym udałam się do małej restauracji ... Hmm ... Bardziej przypominała ona kawiarnie . W pomieszczeniu panowała ciepła atmosfera . Na ścianie wisiały obrazu z różnych państw : Francja , Włochy , Turcja i inne ... Usiadłam przy stoliku w rogu . Obok stało akwarium z rybkami . W pewnym momencie podszedł do mnie młody chłopak . Był drobnej postury , miał brązowe włosy i zielone oczy . Ubrany był w czerwony fartuch po czym można było stwierdzić , że pracuje tutaj jako kelner . - Coś podać . ? - Zapytał spokojnym głosom posyłając mi uśmiech . - Tak . Poproszę kawę z mlekiem i może o tą sałatkę . - Wskazałam palcem na jedno z dań w menu . - Oczywiście już podaję . - Odparł po czym puścił perskie oko w moją stronę i odszedł od mojego stolika . Od razu mi się spodobał . Było w nim coś co w nikim nigdy nie widziałam . Każdy chłopak mieszkający w Kolorado woził się tym , że ma mnóstwo kasy i na wszystko może sobie pozwolić , ale on miał w sobie coś wyjątkowego . Nie wiedziałam co to jest , ale za wszelką cenę postanowiłam się dowiedzieć . Po kilka minutach kelner podszedł do mnie z moim zamówieniem . - Proszę . - Powiedział po czym dosiadł się do mojego stolika . - Jestem Michał . - Przedstawił się wyciągając swoją dłoń w moją stronę . - Miło mi Cię poznać Michale . Ja jestem Julia . - Uścisnęłam delikatnie jego dłoń . Moje serce zaczęło bić coraz szybciej . Czułam motylki w brzuchu i , że moje policzki nabierają rumieńców . - Mi również miło Ciebie poznać . - Odparł puszczając moją dłoń . - Skąd jesteś ? Wcześniej Cię tu nie widziałem . - Zadając pytania widziałam , że chce nawiązać ze mną znajomość . - Tak . Nie mogłeś mnie tu wcześniej widzieć . Jestem z Florydy , a tutaj przyjechałam do wuja na wakacje . - Odparłam unosząc swoje kąciki ust do góry tak , że w moich policzkach pojawiły się małe dołeczki . - Wiesz nie robię tego na co dzień , ale może dałabyś się zaprosić na spacer ? - Zapytał . Widać było , że bardzo mu na tym zależy . - Z miłą chęcią . Tylko , że dziś nie mam zbytnio czasu . - Ale jestem głupia ... Pomyślałam sobie . Jak ja mogłam mu odmówić . - Ależ nic nie szkodzi . Może jutro . Kończę pracę o 15 . - Hmm .... To może spotkajmy się o 16 na plaży . Przy molo . - Odparłam szeroko uśmiechając się . - Dobrze . Będę na Ciebie czekał . - Powiedział posyłając mi ciepły uśmiech . - No cóż muszę wracać do pracy . W takim razie do jutra . - Odparł i wstając wpadł na jednego z klientów . - Ojj .. przepraszam - przeprosił starszego mężczyznę po czym ostatni raz odwrócił się w moją stronę posyłając mi uśmiech . - Zaśmiałam się i chwytając kubek z kawą w dłoń upiłam kilka łyków po czym zaczęłam zajadać się sałatką . Po chwili skończyłam jeść . Siedząc jeszcze przez sekundę położyłam banknot na stoliku po czym wstałam i wyszłam z restauracji . - Chyba odwiedzę wuja w pracy . - Pomyślałam udając się w stronę parkingu , gdzie stał mój samochód .
Do jego pracy jechało się niecałą godzinę . Wchodząc do dużego budynku od razu udałam się do windy , ale wjechać nią na trzecie piętro , gdzie znajdowało się biuro Henryka . Pukając do jego drzwi od razu weszłam do środka . - Niespodzianka . - Odparłam .Na twarzy wujka pojawił się uśmiech . - Cześć kochanie . A ty co tu robisz ? - Zapytał . - Byłam w centrum handlowym i tak pomyślałam sobie , że może Cię odwiedzę . - Uśmiechnęłam się łobuzersko po czym wygodnie usiadłam na jednym z foteli . - Co ty taka szczęśliwa . ? - Ahh wujku . Poznałam dziś przemiłego chłopaka . Zaprosił mnie na spacer . No nie mogłam mu odmówić . - Oho .. Chyba ktoś się nam tutaj zakochał . - Oj tam od razu zakochał . Po prostu chciałam być miła i grzeczna . A zresztą jeśli ktoś zaprasza to nie ładnie odmówić . Zwłaszcza , że mu na tym spotkaniu zależało . - Zależało ? A skąd ty o tym wiesz ? - Wujku . To było po nim widać . Można było to odczytać w jego oczach . - No dobra . Zmykaj do domku . będę dziś wcześniej to zjemy razem kolacje . - No dobrze . - Pocałowałam go w policzek po czym opuszczając budynek pojechałam do domu . Cały dzień zastanowiłam się co mam założyć na jutrzejsze spotkanie . W końcu wybrałam z szafy ulubioną bluzkę i spodnie . Nie znałam zbytnio tego chłopaka , ale mimo to chciałam zrobić na nim jak najlepsze wrażenie

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
ROZDZIAŁ III :


Wujek mieszkał na niewielkim wzgórzu w przepięknym dużym domu . Z tyłu znajdował się taras , a tuż obok mała stajnia , gdzie trzymał konie . Od lotniska do niego jechało się niecałą godzinę . Całą drogę Henryk zasypywał mnie różnymi pytaniami typu : Jak tam mama i tata , kiedy mnie odwiedzą i czy nadal startuje w zawodach konnych . Na każde z tych pytań doskonale wiedziałam co odpowiedzieć . Mogłam się ich spodziewać , bo za każdym razem , gdy rozmawialiśmy przez telefon zadawał mi identyczne . Czułam się trochę jakbym była na jakimś przesłuchaniu , albo czymś w tym rodzaju . Po chwili dojechaliśmy do domu . Podjazd wyłożony szarym brukiem idealnie podkreślał uroki domu .
- Hmm ... - Mruknęłam pod noskiem . - Mam nadzieję , że dużo się w moim pokoju nie zmieniło od mojej ostatniej wizyty . - Roześmiałam się wesoło odpinając pasy i wysiadając z samochodu .
- Oczywiście , że nie . - Odparł wujek . - Wszystko jest tak jak było . Trochę go tylko odświeżyłem i posprzątałem .
Widząc na twarzy wuja wesoły uśmiech , który zawsze mu towarzyszył otworzyłam bagażnik , aby wyciągnąć z niego moje bagaże .
- Zaczekaj dziecko ! Pomogę Ci . - Powiedział Henryk wyciągając wszystkie moje rzeczy z samochodu .
- Wujku ! - Powiedziałam głośniejszym tonem . - Nie jestem już dzieckiem i doskonale dam sobie radę . - Odparłam śmiejąc się od ucha do ucha .
- Ojj ... no już dobrze kobieto , ale dla mnie i tak zawsze będziesz małą dziewczynką . - Powiedział przytakując przy tym śmiesznie głową .
Zabrałam połowę moich rzeczy , a drugą połowę wujek po czym weszliśmy do domu . Wszystko było na swoim miejscu prócz kanapy , która wcześniej stała pod oknem , a teraz zajmowała pozycje na środku salonu przy małym brązowym stoliku . Od razu udałam się do swojego pokoju . Wchodząc od razu rzuciłam wszystkie bagaże w kąt , a następnie wskakując na łózko wygodnie się na nim położyłam .
- Ahh ... nie ma to jak w domu . - Wymamrotałam pod noskiem po czym wstałam i zeszłam z powrotem na dół . - Wiesz co wujku ? ... Chyba pójdę do wakacyjnej szkoły poza miastem . Przynajmniej nie będę się nudzić i nauczę się czegoś nowego .
- Hmm ... - Spoglądając na mnie spod byka uniósł prawą brew do góry . - Jesteś tego pewna ? ... Są wakacje . To czas odpoczynku .
-No , a co ja niby miałabym robić ? Nikogo tu nie znam oprócz Artura , ale on już też na pewno o mnie zapomniał . Tylko będę się nudzić . - Lekko krzywiąc się spuściłam głowę w dół .
- O nie ! . - Powiedział wujek po czym uniósł moją brodę do góry . - Tak się składa , że on o Tobie nie zapomniał . Gdy tylko usłyszał o tym , że przyjeżdżasz , codziennie przychodził się i pytał czy aby na pewno . - przerwał na moment po czym dodał . - Raz wydarzyła się taka sytuacja . Wróciłem z pracy późno do domu . Miałem tam jeszcze jakieś papierkowe sprawy ... ale to nie ważne . No i więc ... Było już około 24 . Wszedłem , zapaliłem światło i włączyłem telewizję , bo szczerze mówiąc nie chciało mi się zbytnio spać . Nagle w pewnym momencie usłyszałem pukanie do drzwi . Na początku myślałem , że to jakieś gówniarze wygłupiają się , ale ktoś pukał i pukał . Wstałem i otworzyłem je . Patrzę Artur . Myślałem , że coś się stało , albo chce przenocować , lecz on do mnie z tekstem : "Miałem sen . Śniło mi się , że powiedział mi pan , że Julia przyjeżdża na wakacje ... Czy to prawda ? " - Wujek wybuchną śmiechem , a ja razem z nim . - A co najgorsze to nie było tylko raz , ale kilka razy . I założę się , że dzisiaj też przyjdzie , albo jutro i to już nie w nocy tylko w dzień ...
Spojrzałam na wujka . - To jakieś bzdury . Kłamiesz żeby tylko mnie pocieszyć . Prawda ?
- Ależ nie skarbie . Ja mówię prawdę , a co do szkoły letniej to zrobisz jak będziesz chciała . - Powiedział po czym pocałował mnie w czółko . - A teraz wybacz , ale śpieszę się do pracy . Porozmawiamy jak wrócę.
- Dobrze wujku . Do zobaczenia .

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
 

 
ROZDZIAŁ II :


Nagle przypomniała mi się pewna scena z dzieciństwa . Pamiętam jak wujek zabrał mnie kiedyś identycznym samolotem do Paryża i o ile dobrze kojarzyłam gdzieś tu powinny być drzwi do osobnego pomieszczenia specjalnie dla mnie . Rozglądając się dookoła na prawo widziałam siedzenia dla gości , a na lewo znajdowało się osobne pomieszczenie . Otworzyłam drzwi i weszłam do mini pokoju . Na ścianie wisiały moje i wujka zdjęcia .

- Tak .. Pamiętam to . - Wciągnęłam moje bagaże do środka po czym zaczęłam oglądać fotografie w kolorowych ramkach . - Pamiętam doskonale każde miejsce , w które zabrał mnie wujek . Co do najmniejszego szczegółu mogłam je opowiedzieć . - Roześmiałam się pod nosem , gdy nagle usłyszałam czyjeś głosy . Wyszłam z pokoju i dostrzegłam czterech typów .
-Ekhem ... - Mruknęłam , gdy nagle wszyscy odwrócili się w moją stronę . Wreszcie zobaczyłam osoby , które będą mi towarzyszyć w podróży . Spojrzałam na nich mierząc ich od góry do dołu i odwrotnie . Ani ja , ani oni nie odezwali się ani słowem . - Ahh .. - Westchnęłam po czym wydusiłam z siebie pierwsze tony dziewczęcego głosu .
- Cześć . ! Jestem Julia - Posłałam im ciepły uśmiech chcąc zrobić jak najlepsze wrażenie . - Więc to was przysłał po mnie wujek ? Hmm ... mam nadzieję , że się jakoś dogadamy . - Lekko mrużąc oczka uśmiechałam się od ucha do ucha .
- Cześć . - Odparł jeden z chłopaków . - Miło nam Cię poznać . Ja jestem Szymon , a to jest Dawid , Bartek i Damian . - Wskazał na każdego chłopaka palcem , abym wiedziała , który to który .
- Mi również miło was poznać . - Powiedziałam . Na mojej twarzy wciąż widniał wesoły i szczery uśmiech .
- Nie no super .... Tylko weź się nie podlizuj , bo takich osób nie lubię . Jak coś będziesz chciała to zgłoś się do chłopaków . Ja nie zamierzam robić za twoją niańkę . - Odparł Dawid po czym lekko skrzywił się . Nie Wiedziałam co mam odpowiedzieć . Jeszcze nikt nigdy nie mówił do mnie takim tonem i w tak obleśny sposób .
- Posłuchaj mnie ! . - Powiedziałam głośnym i stanowczym głosem . - Wcale nie kazałam wujkowi was po mnie wysyłać . To , że tu jesteście to jego zasługa . Nie moja . Jeśli coś Ci się nie podoba to powiedz to mu , a nie mi . - Przerwałam na moment , po czym dodałam . - Chcę tę podróż spędzić w ciszy i spokoju więc proszę Cię nie naskakuj na mnie tak następnym razem , bo w cale nie zamierzam się podlizywać , a na pewno nie Tobie ! . - Tupnęłam dziecinnie prawą noga , po czym zamknęłam się w pokoiku .
-Nie no świetnie . Coś ty mądrego narobił . - Odparł Bartek , po czym Damian poparł go przytakując głową . -Mieliśmy ją tylko dowieść do Kolorado . Dotrzymać jej towarzystwa , żeby się nie nudziła , a ty tak o po prostu na nią naskakujesz . - Pokiwał głową w prawo i lewo . Powinieneś iść i ją teraz przeprosić .
- Że co proszę ? ! - wymruczał z oburzeniem Dawid . - Na pewno nie zamierzam jej przepraszać . Nie lobie jej . Mam nadzieję , że nie będzie mi wchodzić w drogę , ani teraz , ani nigdy .
Siedząc pod drzwiami wszystko dokładnie słyszałam . Całą ich rozmowę co do słowa . Co ten Dawid sobie wyobrażał ? Że jest jakimś Bogiem ? Że wszystko mu wolno . ? Chyba nie wie z kim zadarł . Ja już mu pokarzę , gdzie raki zimują . - Powiedziałam sobie w myślach po czym ocierając dłoń o dłoń snułam niecne plany jak go upokorzyć .
Minęła godzina . Julia czując się zmęczona położyła się spać , aby trochę odpocząć i zrelaksować się . Nie chciała , aby tak rozpoczęłam się jej znajomość z chłopakami . Inaczej sobie to wszystko wyobrażała . Cieszyła się , że znów zobaczy wujka , ale po wydarzeniach z dnia dzisiejszego miała już wszystkiego dosyć i chciała wrócić do domu . Minęło kilka godzin . Samolot z Florydy do Kolorado leciał ponad 12 godzin , a tu zaledwie minęło ok . 4 . Śpiąc nagle usłyszała pukanie do drzwi .
- Julia ... Śpisz . ? - Odparł Szymon czekając na odpowiedz .
Obudziłam się , przetarłam oczka i wstając otworzyłam drzwi od mini pokoju . - Spałam , ale już nie śpię . - Posłałam mu ciepły uśmiech , bo tylko on wydawał mi się normalny w tym całym towarzystwie .
- Ojj ... Przepraszam , że Cię obudziłem , ale pomyślałem sobie , że może masz ochotę zagrać z nami w karty , albo porozmawiać .
- P co ? Żeby ten wasz koleżka znów na mnie naskoczył ? - Powiedziałam z wielkim znakiem zapytania .
- Nie , nie , nie .. obiecuję Ci , że to już się więcej nie powtórzy . - Składając mi obietnice miałam nadzieję , że dotrzyma słowa .
- No dobrze , ale najpierw pójdę do baru zamówić sobie kawę . - Mówiąc to wzięłam bluzę i zamykając za sobą drzwi od razu udałam się na czuby samolotu . Podchodząc do barmana , który tam pracował od razu go poznałam .
- Witaj Adamie . - Odparłam , gdyż tak się właśnie nazywał .
- Witaj . Dawno Cię nie widziałem . Zmieniłaś się . - Posyłając mi ciepły uśmiech czułam jak na mojej twarzy pojawiają się małe rumieńce .
- No tak .. Trochę minęło od czasu mojej ostatniej wizyty u wujka .
- Tak . Trochę minęło . - odparł po czy dodał . - T co kawa raz tak ?
- Mhmm ... - Mruknęłam pod noskiem siadając na krześle przy barze .
- Kawa raz ... Już się robi .
Czekając na kawę rozglądałam się wokół . Wszystko było tak jak kiedyś . Nic się nie zmieniło .
- Proszę . Oto twoja kawa . -Odparł Adam podając mi mój ulubiony .
- Dziękuję . ! - Powiedziałam po czym zabierając filiżankę z kawą udałam się do chłopaków . Siadając obok Szymon nawet nie chciało mi się patrzeć na Dawida po tym tak mnie potraktował .
- No to co zaczynajmy . - powiedział Damian po czym zaczął rozdawać karty .
Gra trwała dobre dwie godziny . Julia nigdy jeszcze nie miała takiego szczęścia w pokera jak dzisiaj . Praktycznie za każdym razem udawało się jej wygrać partię .
- Jak ty to zrobiłaś ? - Odparł Bartek spoglądając kątem oka na mnie .
- Hmmm .... - Pomyślałam . - Nie mam zielonego pojęcia . Zazwyczaj nie miałam szczęścia do kart , a dzisiaj po prostu miałam farta . -posyłając im ciepły uśmiech nagle poczułam jak Dawid przeszywa mnie swoim wzrokiem . - To ja już chyba wrócę do siebie . - Dopijając kawę do końca wstała i powolnym krokiem udałam się do pokoju .
- Zaczekaj ! - odparł głośniejszym tonem Dawid wstając za mną . -Odwróciłam się po czym pierwszy raz spojrzałam na niego odkąd na mnie naskoczył .
- O nie ... ! Wybacz , ale jeśli znów masz zamiar prawić mi kazanie i zbędne komentarze to ja nie mam na to czasu i ochoty . - Powiedziałam stanowczym głosem , nie dając po sobie poznać , ze zależy mi na rozmowie z nim . Odwróciłam się na pięcie i dalej szłam przed siebie .
- Ale wysłuchaj mnie ! . - Prawie , że krzykną łapiąc mnie za dłoń . - Chciałem Cię przeprosić . Wiem , że moje zachowanie nie było na miejscu . W ogóle nie wiem co we mnie wstąpiło . nie chciałem , żeby tak to wszystko wyszło . Mam nadzieję , że mi wybaczysz i normalnie będziesz ze mną rozmawiać .
W pewnym momencie cała złość na niego mi przeszła . Chcąc się na nim odgryźć , postanowiłam podtrzymać go trochę w niepewności .
- Zastanowię się jeszcze nad tym czy Ci wybaczyć czy nie . - Zabierając swoją dłoń weszłam do pokoju , gdzie siedziałam do końca podróży .
Kilka godzin później byliśmy już na miejscu . Pogoda w Kolorado była tego dnia wyjątkowo piękna . Zabierając swoje bagaże opuściłam samolot jako pierwsza , a za mną Szymon , Dawid , Bartek i Damian . Stojąc na lotnisku rozglądałam się w okół mając nadzieję , że gdzieś dostrzegę wujka . Nagle ktoś podszedł do mnie od tyłu i zasłaniając mi oczy powiedział męskim głosem " Zgadnij kto to " . Zabierając jego dłonie z moich oczów dostrzegłam wuja .
- Wujku ! - Rzuciłam mu się na szyję mocno go przytulając .
- Ojj .. Nie tak mocno bo mnie udusisz . - powiedział tym swoim spokojnym głosem . - Ależ ty urosłaś . Teraz już nie jesteś tą mają dziewczynką , którą pamiętam , tylko dorosłą dziewczyną . Jesteś kobietą .
Spojrzałam na wuja unosząc prawą brew do góry . - No oczywiście , że jestem kobietą wuju , a co ty myślałeś , że chłopakiem . ? - Roześmiałam się wesoło po czym wrzuciłam moje bagaże do samochodu . Nie mogłam się doczekać kiedy dojedziemy do jego domu .
- Wsiadaj do środka , a ja zamienię jeszcze kilka słów z chłopakami .
- No dobrze . - Wsiadłam i zamykając drzwi zapięłam pasy . Nie słyszałam o czym rozmawiali , ale wujek na pewno chciał im podziękować za to , że zaopiekowali się mną w czasie podróży . Po chwili wujek także był już w samochodzie .
- No to jedźmy . Na pewno jesteś zmęczona . - Dodał po czym odpalił samochód i odjechał z parkingu przy lotnisku .

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
  • awatar Gość: Super ale bez obrazy ale to w końcu Damian czy Dawid tak na ciebie naskoczył ?
  • awatar ▲ my-diary-my-life ₪ ø ||| ·o: świetne opowiadanie, wciągnęłam się :)
  • awatar Slim Shady: Kurde fajne to ! Ciekawa jestem co będzie dalej ^^ Jak napiszesz nowy rozdziała daj mi znać na priv ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ROZDZIAŁ I :


Cześć . Nazywam się Julia . Jestem młodą osiemnasto - letnią dziewczyną . Mieszkam w północno - wschodniej części Florydy , a dokładniej w Jacksonville . Pochodzę z niezbyt bogatej rodziny . Moja Mama Anna razem z tatą Piotrem mimo iż nie mają zbyt dużo pieniędzy rozpieszczają mnie jak tylko mogą .W ostatnie dni szkoły nie mogłam doczekać się wakacji i nowej przygody .
- Lato ! ... - Powiedziałam budząc się rano . Otworzyłam okno , aby wpuścić trochę świeżego powietrza i promieni słońca do środka , po czym od razu udałam się do łazienki , aby wykonać toaletę poranną . Po kilkunastu minutach wyszłam z łazienki i kręcąc się bez celowo po pokoju zajrzałam na kalendarz , który wisiał tuż nad łóżkiem . Zaznaczałam w nim najważniejsze informacje , aby niczego nie zapomnieć .
- Hmm ... Dziś jest .... - Odnalazłam datę i od razu przeczytałam co tam zanotowałam ..
- Aaa .. ! -Pisnęłam pod nosem . "Przecież dziś miał do mnie zadzwonić mój kochany wujek " -pomyślałam sobie . Już dawno go nie odwiedzałam . Gdy byłam mała moi rodzice zawsze zawozili mnie do niego , a później odbierali . Teraz jeśli chciałam do niego jechać byłam zdana zupełnie na siebie . Mój wujek Henryk , bo tak mu było na imię mieszkał w Kolorado . Był sławnym reżyserem . Uwielbiałam przebywać z nim na planie . Już w tedy chciałam zajmować się tym czym on , ale moja pasja z czasem odeszła . Z roku na rok znajdowałam sobie nowe hobby . Szybka jazda , taniec , śpiew i konie . To było to co uwielbiałam na dzień dzisiejszy . Rozmyślając nad wszystkim nagle usłyszałam głos mamy z dołu .
-Julia ! ... - Krzyczała i krzyczała . - Zejdź proszę na dół . Telefon do Ciebie .
- Tak mamo .. już schodzę ! - Bez zastanowienia wstałam z łóżka i zbiegając na dół po starych drewnianych schodach szybko znalazłam się w kuchni . Podnosząc słuchawkę przyłożyłam ją do ucha .
- Hallo .. - Odparłam spokojnym głosem , ale zarazem i wesołym .
- Czy dodzwoniłem się do mojej kochanej siostrzenicy ? - Odpowiedział głos .
- Tak wujku dodzwoniłeś się . - Mówiąc uśmiechałam się od ucha do ucha .
-To co kiedy do nie przyjeżdżasz skarbie ? -Zapytał czekając na odpowiedź .
-Hmm ... - Mruknęłam pod nosem po czym odpowiedziałam . - Nawet i w tej chwili wujku , ale boję się sama lecieć . No wiesz , wiem , że jestem już dorosła , ale dawno u Ciebie nie byłam , a jeśli zabłądzę i polecę dalej ? Co w tedy ?
- Ojj kochanie o to się już nie martw . - Powiedział wujek spokojnym tonem głosu . -Mój prywatny samolot będzie czekał na Ciebie na lotnisku , a w nim kilku towarzyszy , aby Ci się nie nudziło .
- Kilku towarzyszy ? - Lekko się skrzywiłam nie wiedząc co mam odpowiedzieć .
- Tak ... Ale o nich nie musisz się martwić . To są bardzo spokojni chłopcy . Na pewno się polubicie . Będzie ich czterech : Bartek , Dawid , Damian i Szymon .
- Mhmm ... - Mruknęłam pod noskiem . - No to w takim razie do zobaczenia jutro . - Odparłam żegnając się z wujkiem odłożyłam słuchawkę . Westchnęłam cicho pod noskiem spoglądając na mamę krzątającą się po kuchni .
-To ja chyba pójdę się spakować . - Pocałowałam ją w policzek i udałam się do swojego pokoju . Wchodząc do środka schyliłam się , aby wyciągnąć spod łóżka moją walizkę . Stanęłam przed szafą i wyciągając z niej moje ulubione ubrania od razu je pakowałam . Zegar wybił godzinę 16 . Zanosząc swoje bagaże do samochodu byłam lekko zdenerwowana . Nigdy nie leciałam sama tak daleko . No w prawdzie miałam nie być sama . Miało mi towarzyszyć kilku chłopaków , ale czy ja wiem czy tego chciałam . Już chyba wolałabym lecieć sama .
Usiadłam wygodnie w samochodzie po czym zapięłam pasy . Kilkanaście minut później byliśmy na lotnisku . Żegnając się z mamą wsiadłam do samolot wujka . Nie wiedziałam kogo zaraz spotkam lub też co się wydarzy . Chciałam tylko cała dolecieć do Kolorado .

Aut : Kopiowanie treści , bądź rozpowszechnianie jej na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
  • awatar Gość: @Kathia1910: mie też ! Ale co do opowiadania superanckooo wciąga i jest upiornie ciekawe !
  • awatar Slim Shady: Ale wciągaa !! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
WSTĘP :

-Mamo, mamo , kup mi tą sukienkę , proszę ... -odparła dziewczynka robiąc ładne oczka .
-Ależ skarbie , przecież wiesz ,że nie mamy na to pieniędzy , a takie zakupy i w dodatku za taką cenę , są bardzo kosztowne .
-Mamo , ale proszę , zobacz jaka ona jest śliczna .
-Nie i koniec . ! -Powiedziała mama unosząc się . -Na takie wyrzucanie w bloto pieniędzy mogą pozwolić sobie bogacze , a nie my kochanie ,
Dziewczynka spuszczając głowę w dół posmutniała . Jej oczy zaczynały robić się szklane , a policzki pokrywały drobne łzy . Mama widząc to , wyciągnęła chusteczkę z torebki i wytarła jej łzy .
-Nie płacz . Kiedyś i nas będzie stać na takie luksusy . Zobaczysz . -Rzekła mama łapiąc ją za dłoń . -A teraz chodź już , bo spóźnimy się do szkoły . -Ruszając przed siebie , matka z córką zniknęły w gęstej mgle tuż za rogiem .

Aut : Kopiowanie treści , bądź jej rozpowszechnianie na innych portalach zabronione . ! Dziękuję. : )
  • awatar Gość: aleeee superrrrrrrrrrrrrr
  • awatar gleam of faith: Ja też zaraz przeczytam całość ;)
  • awatar Slim Shady: Zapowiada się fajnie, teraz następny rozdział ; ))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›